Po 10 latach małżeństwa Krzysztof zdecydował, że nie jestem dla niego odpowiednią osobą. Teraz jestem mu bardzo wdzięczna za to

Podobnie jak miliony innych par, Anna i Krzysztof prowadzili zwyczajne życie. Z jednej strony nie zdobyli bogactwa, codziennie zmagali się z wieloma problemami.

Z drugiej strony oboje pracowali, wychowywali syna i córkę, wzięli mieszkanie na kredyt. Prawda, starsza mama Anny ostatnio mocno cierpiała na nadciśnienie. Ale przecież, kto w podeszłym wieku nie doświadcza dolegliwości?

Mieszkali razem już prawie dziesięć lat. I nawet w najgorszym śnie Anna nie mogła sobie wyobrazić, że jej życie nagle zmieni się na zawsze.

Tak, ostatnio często kłócili się z mężem. Ale kto w domu nie ma konfliktów, powiedz mi? Ale nagle Krzysztof ogłosił, że zmęczył się takim życiem i chce się rozwieść.

Kiedy zebrał swoje rzeczy i odszedł, mówiąc na pożegnanie, że nie jesteśmy sobie przeznaczeni, Anna wkrótce trochę ochłonęła. Zdecydowała, że trochę się pożali i wróci. Ale on złożył wniosek o rozwód.

I dobrze, gdyby to była inna kobieta. Ale nie, mąż nawet nie kręcił się wokół innych kobiet. Po prostu zmęczył się codziennym zapewnianiem rodziny, tkwieniem w sprawach rodzinnych, rozwiązywaniem problemów.

Zdecydował, jak sam powiedział, że chce teraz żyć dla siebie. Mówiąc, że jestem jeszcze młody facet, nieco ponad trzydzieści, mam jeszcze całe życie przed sobą. “Teraz cały świat jest przed tobą” –  odpowiedziała przestraszona Anna po wyjściu z USC, gdzie w ich paszporty wbito pieczątki o rozwodzie.

Tak, było się czego bać. Dla niego ruszać w świat samemu, bez ciężaru, jeśli nie brać pod uwagę alimentów. Były mąż obiecał, że będzie pomagać w spłacaniu kredytu. Ale patrząc na blask w jego oczach przed poczuciem wolności, ona jakoś nie bardzo w to wierzyła.

W ogólności, co można powiedzieć? Były mąż zaczął nowe życie, a Anna – swoje. Zęby zacisnęła, zdając sobie sprawę, że jeśli się rozluźni, jeśli nawet na chwilę da się słabości, to wszystko się posypie. Trzeba postawić dzieci na nogi, opiekować się matką i spłacać kredyt.

Dzień szedł za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Anna stopniowo przyzwyczajała się do swojego nowego statusu “opuszczonej” i samotnej matki. Słyszała z ukosa, że były mąż znalazł sobie nową miłość. Niespodziewanie dla siebie cieszyła się za niego. Obraz już nie istniał, życie trwało.

Anna myślała już, że przeszłość nie wkracza już w jej teraźniejszość. Ale niespodziewanie Krzysztof pojawił się u niej w pracy. Długo się ociągał, chodził wokół.

Potem przyznał, że jego obecna narzeczona jest niezadowolona z zbyt dużych alimentów. Ogólnie rzecz biorąc, czy ona i Anna nie mogliby się dogadać w sprawie mniejszych pieniędzy?

Anna uśmiechnęła się. Jutro musi dokonać kolejnej wpłaty na kredyt, a pieniądze się skończyły. Musiała zdobyć od kogoś. Chciała zadzwonić do byłego męża o pożyczkę. A tu on z taką prośbą.

Może utrudnić mu życie i zrobić alimenty nieco większe? A może pozwać go do sądu, żeby go zmusić do podzielenia się z nim płatnościami za kredyt?

Anna skinęła głową. Nie, nie będzie tego robić. Spojrzała na Krzysztofa, znów się uśmiechnęła.

“Dobrze, zgadzam się” – odpowiedziała.

Przy okazji pomyślała, że teraz dziewięćdziesiąt dziewięć kobiet na sto nazwałoby ją “głupia”. Niemniej jednak sama Anna nagle poczuła się lepiej. Długo nie mogła zrozumieć – dlaczego.

Potem zrozumiała. Po prostu stopniowo staje się osobą, kobietą, która może dosłownie wszystko. Na przykład patrzeć na to życie szeroko otwartymi oczami.

Bo tak naprawdę jest jeszcze młoda i całkiem atrakcyjna kobieta. Ale wcześniej nie zauważała, jak mężczyźni na nią patrzą. Teraz zauważa. Wcześniej na nagle sygnały uwagi od obcych reagowała negatywnie, a teraz… po prostu akceptuje.

Tak, ma dwójkę dzieci, starszą mamę i mnóstwo długów. Ale dla prawdziwie zakochanego mężczyzny, zdolnego przenieść góry dla swoich uczuć, czy to przeszkoda?

Jak to jej były mąż powiedział – nie jestem dla ciebie odpowiednia? Ale przecież na tej ziemi żyje miliardy mężczyzn. A to powiedział jej tylko jeden. Czy po tym straciła prawo do szczęścia?

“Dlaczego jesteś taka smutna? Mogłabym sprawić, żebyś była szczęśliwa” – powiedział do niej wczoraj podróżny w autobusie. Anna po prostu uśmiechnęła się. Musiała już wychodzić, a na palcu kawalera błyszczała obrączka. Jednakże, wciąż zmierzała w kierunku wyjścia.

Cóż, od zera do zera. “Już nie będę smutna, chcę cieszyć się życiem” – nagle pomyślała Anna, wychodząc ze sklepu.

Nie wiedziała jeszcze, że na nią czeka przełomowe spotkanie już za pół metra. Nawet kiedy na wyjściu natknęła się na pewnego mężczyznę i upuściła torby z zakupami, również nie myślała o tym.

Tak więc, nawet kiedy mężczyzna ten nie zirytował się, a wręcz przeciwnie, zaczął jej pomagać podnosić torby i paczki, również nie myślała o tym.

A więc co tam, nawet kiedy mężczyzna zaproponował podwiezienie jej do domu, myślała, że to tylko uprzejmość i nic więcej.

Anna się pomyliła. Po prostu zapomniała, jak patrzą mężczyźni, którzy zakochali się od pierwszego wejrzenia. To właśnie nasza sytuacja. Nasza bohaterka była jeszcze w nieznajomości. Niemniej jednak, to nie na długo. Ale to już zupełnie inna historia.