Trzy zasady kobiety 50+, która chce cieszyć się życiem aż do 90+

Nie ma w tym nic cynicznego, ale każdy osiąga tę późną dojrzałość, którą sam stwarza przez całe życie.

Nie zamierzam dyskryminować kobiet i dzielić ich na godne i niegodne, ponieważ dobre życie w późnym wieku zasługują wszyscy. Ale stworzenie harmonijnego, satysfakcjonującego życia, zbliżając się do mety – to cała nauka!

Opowiem wam o trzech zasadach kobiety 50+, która chce cieszyć się wiekiem 90+.

Pierwsza zasada: późna dojrzałość to czas relaksu i przetwarzania zdobytego doświadczenia Rytm życia od początku do końca to zmiana faz relaksu i napięcia. Na początku dziecko żyje w stanie relaksu, troszczą się o nie rodzice. Następnie człowiek dorasta i uczy się troszczyć się o siebie samodzielnie. Dzieci opierają się na dorosłych. Dorosłym polegają na dzieciach tylko wtedy, gdy stają się sami bezradni jak dzieci. W tym ostatecznym momencie rodzice pozostają psychologicznym oparciem dla dzieci, a nie na odwrót.

Dojrzałość to czas relaksu, kiedy większość życiowych zadań została już wykonana, a można przemyśleć zdobyte doświadczenie życiowe. To faza po okresie napięcia. Jeśli w tej fazie układ składający się z ciała i psychiki nadal działa w trybie napięcia, dochodzi do szybkiego wypalenia i błyskawicznego wypalenia wszystkich pozostałych sił życiowych. Wielu ludzi wchodzących na emeryturę szybko odchodzi z tego świata, ponieważ nie ma już wystarczających sił na przeżycie ważnej części życia, czyli późnej dojrzałości.

Dlatego już po 50+ ma sens przejście w tryb oszczędzania energii, a dokładniej samozachowawczego. Ważne jest stopniowe obniżanie poziomu obciążenia fizycznego i nerwowego oraz przeniesienie układu w stan aktywnego trawienia całego zdobytego doświadczenia życiowego. O tym pisał psycholog Erik Erikson, który opisał psychologiczne cechy różnych etapów życia.

Druga zasada: pozostawienie dzieciom tego, co dzieci same powinny zrobić Często czytam komentarze dotyczące tego, że kobieta lub mężczyzna nie zdążają zrobić wszystkich ważnych rzeczy, a mają już wiele lat i muszą zdążyć. Pod ważnymi sprawami często mają na myśli pomaganie dorosłym, pełnoletnim, zdolnym do działania i samodzielnym dzieciom.

Rodzice nie są zobowiązani robić za dzieci to, co dzieci same powinny zrobić. Nadmierna opieka nad dorosłymi ludźmi i chęć zarobienia DLA NICH większej ilości pieniędzy, pomaganie im w sprawach mieszkaniowych, kupowanie im samochodu – to pragnienie życia nie swoim życiem, a życiem dzieci. To wtargnięcie na obszar odpowiedzialności dorosłych ludzi i marnowanie ich życiowej energii na cele i zadania innych.

Kiedy rodzice odbierają dzieciom odpowiedzialność za ich dobro, dobre intencje kładą kres drodze do piekła.

Można wspierać dzieci emocjonalnie, można być dla nich wsparciem psychicznym, można im pomagać, jeśli bardzo dużo się wysilają i same zaspokajają swoje potrzeby. Ale prawdziwa miłość i szacunek dla osobowości dorosłego dziecka to pozwolenie mu na samodzielne wysiłki i osiąganie swoich celów. Ważne jest nauczenie dzieci bycia niezależnymi i samowystarczalnymi. W przeciwnym razie po śmierci rodziców mogą pozostać bezradne i niezdolne do życia. O zdrowym rodzicielstwie można dowiedzieć się, czytając książkę Donalda Woodsa Winnicotta “Rozmowy z rodzicami”.

Trzecia zasada: nie nauczaj, nie narzucaj swoich zasad, a przekaż doświadczenie Jednym z najbardziej powszechnych błędów rodzicielskich, który prowadzi do marnowania życiowej energii i marnowania energii na nic – jest pragnienie nauczenia dorosłych dzieci swoich zasad życia. Rodzice uważają, że lepiej wiedzą, jak żyć, jak nie żyć, na co wydawać pieniądze, jak oszczędzać, z kim się przyjaźnić, kogo kochać i tak dalej.

Dlaczego to jest największy błąd? Po pierwsze, pouczanie to destrukcyjny, toksyczny model zachowania. Wszystko, czego rodzice mogli nauczyć, wydarzyło się w dzieciństwie. Matka przekazuje dziecku wiedzę o sobie i o świecie do trzech lat, a ojciec pokazuje model udanej socjalizacji do dwunastego roku życia. Dalej rodzice już nic nie mogą i nie powinni robić. Dzieci same nieświadomie skopiowały to, co widziały w rodzinie rodziców.

Rodzice zapominają, że oni i ich dzieci są różnymi osobowościami. Różne osobowości mogą i powinny mieć różne wartości, cele, potrzeby. Narzucanie swoich potrzeb innym dorosłym ludziom to brak szacunku dla siebie i innych.

Jeśli dzieci nie proszą o radę, nie trzeba jej udzielać. Można przekazać tylko to, czego dzieci odczuwają potrzebę.

Najlepsze doświadczenie, które dojrzałe matki 50-70+ mogą przekazać swoim dzieciom, to doświadczenie ich dojrzałego życia. Ważne jest pokazanie, jak interesujące i bogate może być średnie i późne dojrzałe życie. Ważne jest mieć własne zainteresowania, pasje, hobby. Ważne jest pokazywanie, ile masz przyjaciół, koleżanek, znajomych, krewnych, z którymi lubisz się komunikować.

Późna dojrzałość jest naprawdę bardzo podobna do dzieciństwa pod względem tego, czego trzeba otrzymywać. Po 50 roku życia wiele już oddano, nadszedł czas na zbieranie owoców. Owoce twojego życia. Kontynuowanie orania i siewu w wieku 60-70+ to naruszenie praw natury. Późna dojrzałość to przyjemność z zebranego plonu. To czerpanie przyjemności z każdego przeżytego dnia, z dobrych relacji, z natury. I jeśli czerpiesz, a nie rozdajesz w prawo i lewo życiową energię, możesz żyć bardzo długo i szczęśliwie. Spróbujmy!