W wieku 57 lat mój mąż opuścił mnie dla kobiety młodszej o dwie dekady. Wziął ze sobą wszystko, co mieliśmy

Czy przypisujesz mężczyźnie, który opuszcza rodzinę, etykietę zdrajcy? Jednak warto pamiętać, że życie nie jest pozbawione niespodzianek. Nawet te najtrwalsze małżeństwa mogą się rozpadać. W Twojej mocy leży, czy pragniesz ocalić związek, czy zdecydujesz się na nowy początek.

Poznałem pewną kobietę, której wszyscy zazdrościli. Jej mąż był przystojny, bez wad i hołubił rodzinę. Córka Ania miała 19 lat, a oni byli parą małżeńską od ponad dwóch dekad. Przez lata ich drogi układały się dobrze, gromadzili środki na zakup mieszkania dla córki. Ich podróże były rzadkie, skupiali się na spędzaniu czasu na działce w otoczeniu przyjaciół.

Kiedy przyszedł czas, aby zacząć żyć dla siebie, nagle wszystko uległo zmianie.

Jej mąż wkradł się w internetowe rozmowy z kobietą o 20 lat młodszą. Ona miała coś, co go urzekło: młodość, radość życia i szczególną uwagę do detali. Doceniała jego osiągnięcia zawodowe, dodając otuchy i podziwiając jego plany na przyszłość. Czy można było się temu oprzeć?

Próbował opierać się pokusie, ignorując ją czasami. Chociaż świadomie zdawał sobie sprawę, że to nie do końca uczciwe wobec żony, z którą był związany od długiego czasu. Choć namiętność zanikła, poczucie odpowiedzialności trwało.

Postępował jak chłopiec, przesiadywał długie godziny w łazience, oddając się internetowym rozmowom z nieznajomą. Fascynowało go to, że ta kobieta zwracała uwagę na drobne szczegóły. Czasami znikał na kilka tygodni, a potem zaczynało się od nowa: ona przyciągała go, wystarczyło napisać „cześć”. A ta kobieta, pomimo jego cyklicznych zniknięć, wciąż była gotowa kontynuować rozmowę.

Patrzyli na swoje zdjęcia, jednak spotkanie osobiście opóźniali. Ona również miała rodzinę i nieletniego syna. Może ta fascynacja minie. To była ich nadzieja.

Los jednak zgotował im pewien podstępny plan. Umówili się na spotkanie w pobliskim parku na lunch. Patrzyli na siebie. Uśmiechając się, wyciągnęli dłonie. Ich internetowe rozmowy trwały aż do drugiej nad ranem, w tym czasie podziwiali, jak skomplikowane są niekiedy zbiegi okoliczności. A przy tym zadawali sobie pytanie: „Czy można czuć się osamotnionym w realnym świecie i nagle nawiązać nić z osobą, której nawet nie znasz?”.

Jednak na to pytanie nie mieli odpowiedzi. W ciągu pięciu miesięcy od tamtego czasu mężczyzna, nie patrząc żonie w oczy, ogłosił, że odchodzi.

W dodatku przeniósł się do mieszkania, które pierwotnie było przeznaczone dla córki. To mieszkanie, które razem kupili, inwestując wspólne oszczędności.

Czy ma do tego prawo? Nieruchomość jest na jego nazwisko. Córka studiuje i być może w przyszłości pozna kogoś zamożnego. Dla niej to miejsce nie będzie potrzebne.

Jednak z drugiej strony, przez całe życie utrzymywał rodzinę, nigdy nikomu nie zrobił krzywdy, nie wypowiedział złego słowa. Jego żona przez długie lata była szczęśliwa, córka zdobywała wykształcenie na renomowanej uczelni. Czy w takim przypadku można mu czegoś zarzucić?

Czy mężczyzna nie ma więc prawa posłuchać serca w późniejszym wieku? W końcu życie jest zbyt krótkie, aby tkwić w nieszczęśliwym związku tylko dlatego, że inni mogą oceniać i krytykować.

Niewątpliwie żona jest wściekła na męża. Byli małżonkowie przenieśli się do mieszkania, które razem zakupili dla córki, korzystając z pieniędzy, które oszczędzili wspólnie. Dwadzieścia lat małżeństwa zmarnowano, dla niej to już wiek, kiedy marzenia powinny się spełniać. Jednak przyszłość