Zasugerowałam matce, żeby nie wydawała spadku, ale zachowała go “na starość”, na co była zaskoczona i powiedziała, że ma mnie “na starość”

Moja matka niedawno nakreśliła mi perspektywę, że za trzy lata będzie wisiała mi na szyi, ponieważ nie będzie w stanie żyć z emerytury i muszę jej pomóc.

Moja mama jest przyzwyczajona do życia na dużą skalę, to nauczył ją mój ojciec. Taty już nie ma, a mama w ciągu dwóch lat zdążyła całkowicie opróżnić swoje pokaźne konta, o czym nawet nie wiedziałam. Nowe meble, gadżety, wycieczki, ubrania – niczego sobie nie odmawiała, a ja nie potrafiłam jej przekonać, że powinna być skromniejsza, dopóki nie nadeszły ciężkie czasy.

Moja mama nadal pracuje, ale jest to praca, która można by powiedzieć, że nie pracuje. Pensja za to jest odpowiednia.

Mama mieszka sama w trzypokojowym mieszkaniu, więc rachunki za media są bardzo normalne, można by powiedzieć, że to cała pensja mojej mamy.

Ale chodzi o to, że ze swoją skalą moja mama w żaden sposób nie zmieści się w tych ramach i nawet nie będzie próbować. Roztrwoniła już spadek po rodzicach.

Siostra mojej mamy niedawno zmarła, a ona również po niej odziedziczyła wszystko, w tym mieszkanie, domek letniskowy i trochę oszczędności. Wydała już spadek po moim tacie.

Mama planowała sprzedać wszystko i “żyć z pieniędzy”, tak jak już zrobiła ze spadkiem po tacie. Próbowałam ją spowolnić, wyjaśniając, że dobrze byłoby zachować trochę pieniędzy na jej “starość”, ponieważ nie planowała dużej emerytury.

Na tę sugestię moja matka tylko uniosła brwi w zdziwieniu i powiedziała, że nie zamierza niczego oszczędzać, a kiedy potrzebuje pomocy, liczy na mnie.

“To dobrze, że dzieci pomagają swoim starszym rodzicom” – powiedziała pouczająco.

Tak, oczywiście bardzo jej pomogę z kredytem hipotecznym i dwójką dzieci. Będziemy musieli spłacać kredyt hipoteczny przez kolejne piętnaście lat, ponieważ wciąż jestem na urlopie macierzyńskim, a potem trudno będzie znaleźć pracę. Mam bliźniaki, więc pójdą do przedszkola w tym samym czasie i podejrzewam, że częściej będę na zwolnieniu lekarskim niż w biurze.

Mój mąż jest jedyną osobą, która utrzymuje naszą rodzinę, mamy wystarczająco dużo, ale wzięcie pod uwagę matki to za dużo, rozumiem to i nawet nie zasugeruję tego mężowi.

Poza tym w takich warunkach ona na początku będzie tu mieszkać, niczego sobie nie odmawiając, nawet nie myśląc o tym, żeby pomóc nam jakoś uporać się z kredytem hipotecznym, a potem spadnie mi na kark, żebym ją utrzymywała.

Aby oczyścić sumienie, zapytałam matkę, czy chce podzielić się spadkiem.

– Dlaczego miałbym się dzielić? To jest moje dziedzictwo – moja matka nie rozumiała logiki, a ja nie wyjaśniłam. Nigdy wcześniej nie widziała nikogo innego poza sobą i nadal tego nie robi.

Z góry ostrzegłam matkę, że może zignorować moją radę i zrobić, co jej się podoba, ale powinna natychmiast wziąć pod uwagę, że odmówiłam bycia jej opcją na wygodną starość.

Moja matka prawdopodobnie usłyszała i zrozumiała tylko pierwszą część, która mówi, że może robić, co jej się podoba. Ale to już nie moja wina. Moim zadaniem jest ją ostrzec.