Babcia podarowała jednemu z wnuków duży zestaw klocków Lego na urodziny, a drugiemu – książkę za 20 złotych

To wydarzenie miało miejsce niedawno z moją znajomą Anną i bardzo ją głęboko obraziło. Anna ma dwójkę dzieci: córkę i syna. Syn ten jest mężem Anny. Z różnicą pół roku w obu rodzinach urodziły się dzieci: w jednej i drugiej chłopcy. Teraz mają po 5 lat. Wydawać by się mogło, że babcia powinna traktować swoich wnuków mniej więcej jednakowo, ale wszystko jest zupełnie inaczej.

Z wnukiem od córki spędza czas cały czas, zabiera go na letnią działkę i rozpieszcza na różne sposoby. Wnuka od Anny widuje raz na pół roku, gdy przyjeżdża na urodziny do synowej lub syna. Kilka razy Anna prosiła, aby się nim zaopiekować (musiała pilnie iść do lekarza, a nie miała z kim zostawić dziecka), ale teściowa odmówiła, powołując się na różne zajęcia.

Na działkę w ogóle nie zaprasza ani syna z synową, ani tym bardziej wnuka od nich. W ciągu 10 lat ich małżeństwa byli tam tylko kilka razy. Anna początkowo była bardzo zasmucona takim traktowaniem dziecka, ale potem jakoś się przyzwyczaiła i przestała zwracać uwagę. Ale niedawno synowi Anny znowu było urodziny, teściową też zaprosili, ale powiedziała, że nie może zostawić szklarni na działce i nie będzie mogła przyjechać. No, nigdy dotąd nie przyjeżdżała.

Po jakimś czasie teściowa wróciła i poprosiła syna, aby przyjechał i odebrał prezent dla wnuka. Przekazała mu bardzo cieniutką książkę z bajkami, która w wieku chłopca już nie była interesująca, a do tego była pomięta. Anna początkowo była zdziwiona, ale nie zwracała na to uwagi, zadzwoniła, podziękowała i zapomniała o sprawie. Ale potem zupełnym przypadkiem odwiedziła stronę siostry męża (i pozdrowiła dziecko z okazji urodzin, a Anna przyszła polubić) i zobaczyła zdjęcia z urodzin tego wnuka.

Na jednym z nich był ogromny zestaw klocków Lego w pudełku. Pod zdjęciem było napisane: “A to prezent od naszej ukochanej babci”. A ponieważ z tamtej strony babcia była tylko jedna, było jasne, że to teściowa podarowała. I Annie bardzo przykro się zrobiło, że zarówno tu, jak i tam są dzieci, wnuki, a traktowanie jest takie różne. Przecież nie chodzi o wartość prezentu, ale o to, że teściowa widocznie wyróżnia wnuka od córki i kocha go bardziej niż wnuka od syna. Teraz Anna chce całkowicie przerwać z nią kontakt, jeśli już nie są potrzebni jako krewni od strony syna.

Czy wy mieliście do czynienia z takim niesprawiedliwym traktowaniem różnych wnuków przez tę samą babcię?