Mam 50 lat i przestałam wpuszczać gości do domu. Powiem ci, dlaczego zdecydowałam się to zrobić

Nie jestem szczęśliwa, gdy mam gości w domu. Wiele osób może mnie oceniać, ale to nie ma dla mnie znaczenia. Nie oznacza to, że nie kocham ludzi i moich przyjaciół, po prostu nie przepadam, gdy ktoś przychodzi do mojego domu. Gdziekolwiek indziej, tylko nie u mnie.

Niedawno obchodziłam pięćdziesiąte urodziny. Jeszcze niedawno byłam gotowa przyjąć wszystkich w moim domu. A teraz nie mam ochoty nikogo widzieć na moim progu.

Po ostatnim spotkaniu przez dwa dni nie mogłam uporządkować mieszkania. Wcześniej spędziłam cały dzień na przygotowaniach, a potem jeszcze dwa na sprzątaniu.

Kiedyś myłam podłogi na kolanach. Kilka dni przed świętem zaczęłam gotować mięso na galaretkę. I te ciężkie torby, które wnosiłam ze sklepu na piąte piętro. A kiedy goście przychodzili, to każdemu coś nakładałam, pilnowałam, żeby talerze nie były puste i były czyste.

Krótko mówiąc, pełniłam funkcje kucharza, kelnera, pomywacza i sprzątacza – wszystko w jednej osobie.

Nie jest jasne, dlaczego to wszystko jest konieczne, skoro są specjalnie przeszkoleni ludzie. Teraz wszystkie święta i spotkania z gośćmi spędzam w restauracji lub kawiarni. Po pierwsze, zajmuje to mniej czasu, mniej pieniędzy i w ogóle się nie męczę. A po powrocie nie trzeba nic robić, po prostu wracam do domu i kładę się spać.

Teraz jestem zwolenniczką aktywnego trybu życia i nie lubię siedzieć w domu. W domu zawsze mamy czas na odpoczynek, ale spotkania z przyjaciółmi są teraz rzadkie. Każdy ma pracę i brakuje czasu.

Zdałam sobie sprawę, że przez całe życie pracowałam dla innych, a teraz chcę żyć dla siebie.

Przyjąłam zasadę, że w porze lunchu dzwonię do przyjaciółki i idę z nią do najbliższej restauracji, gdzie serwują takie pyszne desery. Nie rozumiem, dlaczego wcześniej tego nie robiłam.

Oczywiście, jeśli przyjaciółka przyjdzie do mnie, to oczywiście wpuszczę ją i poczęstuję herbatą, ale zawsze lepiej jest umówić się na spotkanie w kawiarni. To naprawdę mi się spodobało.

Radzę wszystkim kobietom nie myśleć, że wydadzą dużo pieniędzy w restauracji. W domu wydasz więcej – nie tylko pieniędzy, ale też energii.