Maria miała żelazną cierpliwość, ale to się skończyło. Zdecydowała, że nie może dłużej żyć z mężem. Postanowiła skonsultować się z matką, która nauczyła ją, jak rozmawiać z mężem

Po kolejnym chamskim zachowaniu męża, Maria zdała sobie sprawę, że nie chce dłużej tak żyć.

“Musimy się rozwieść, – pomyślała.- Im szybciej, tym lepiej. Ale jak?”

Maria postanowiła skonsultować się z matką i opowiedziała jej wszystko tak, jak było.

– A poza tym odmówił zjedzenia wczorajszej zupy – dodała na koniec Maria – “kazał mi ją wylać. I zażądał, żebyśmy w przyszłości w ogóle nie jedli wczorajszego jedzenia. Powiedział, że przez długi czas znosił to, że karmiłam go nieświeżym jedzeniem. I nie zamierza tego dłużej znosić.

– Co on rozumie przez nieświeże jedzenie? – zapytała mama.

– Wszystko, co nie zostało dzisiaj ugotowane – odpowiedziała Maria.

– Rozumiem, jeśli chodzi o żywność, która się psuje, ale… Czy wczorajsza zupa jest dla niego także “nie wiadomo co”?

Tak, od wczoraj. Kazał mi ją wylać.

– Szczerze mówiąc, Mario, twój Andrzej zasługuje na to, żebyś go zostawiła. – powiedziała moja mama. – “I jeszcze ta wczorajsza zupa! Myślę, że on po prostu sobie żartuje. Nie rozumiem, dlaczego wciąż z nim wytrzymujesz. Dlaczego wciąż jesteś z nim?

– Boję się go – przyznała Maria. Nie wiem, jak mu to powiedzieć.

– Co mu powiedzieć? – jej matka nie rozumiała.

– Że chcę się rozwieść. A co, jeśli mnie pоbije? Może to zrobić!

– Nie mów, że musisz się rozwieść. Dlaczego? Szczególnie nie mów o rozwodzie.

– A co wtedy? Co mam powiedzieć, żebyśmy się rozwiedli?

– Teraz cię nauczę – powiedziała matka.

Mama szczegółowo wyjaśniła, jak Maria powinna rozmawiać z mężem.

– Najważniejsze, córko – powiedziała w końcu mama, to mówić do męża w tym samym tonie. On krzyczy, a ty krzyczysz. On mówi cicho, a ty mówisz cicho. On krzyczy lub jest zaskoczony, a ty powtarzasz za nim. Bądź lustrem jego stanu emocjonalnego. Rozumiesz?

– Tak, mamo.

Późnym wieczorem, zaraz po kolacji, Maria rozmawiała z mężem w sposób, który nauczyła ją matka.

– Andrzej! – powiedziała Maria – Musimy porozmawiać poważnie.

– O czym? – zapytał obojętnie Andrzej, leżąc na kanapie i patrząc na telewizor.

– Już cię nie kocham – powiedziała obojętnie Maria, również patrząc na telewizor.

– Co dalej? – zapytał cicho Andrzej, starając się wydawać spokojnym.

“Spróbuj tylko porozmawiać o rozwodzie” – pomyślał Andrzej – “Ja… Nie wiem, co ci wtedy zrobię”.

– Nic więcej – odpowiedziała spokojnie Maria – Nie lubię cię, to wszystko.

Andrzej zastanowił się przez chwilę nad tym, co usłyszał.

– To dlaczego mi to powiedziałaś? – zapytał.

– Chciałam tylko, żebyś wiedziała. Nie kocham cię. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Powiedziawszy to, Maria poszła do kuchni pozmywać naczynia. Andrzej chwilę pomyślał, wstał z kanapy i podszedł do żony.

– Nie rozumiem, – powiedział głośno i z irytacją, wchodząc do kuchni,
Jakie są konsekwencje? Czy ty coś knujesz?

– Nic nie knuję – odpowiedziała Maria, również zirytowana i głośno.
Ton jej głosu nieco zdezorientował Andrzeja.

– Chcesz, żebyśmy się rozwiedli? – zapytał sucho Andrzej.

“Tylko odważ się powiedzieć tak, – pomyślał, – dam ci rozwód, który zapamiętasz na całe życie”.

– Nie – odpowiedziała sucho Maria – dlaczego miałabym się rozwodzić? Tylko dlatego, że cię nie kocham? Nie! Jestem szczęśliwa ze wszystkim.

Pozmywała już naczynia i chciała wyjść z kuchni, ale Andrzej ją zatrzymał.

– Nie, czekaj – powiedział, biorąc głęboki oddech. – Ona jest zadowolona ze wszystkiego. Ja nie jestem zadowolony. Dlaczego mi to powiedziałaś? Chcę wiedzieć dlaczego!

Maria również westchnęła i usiadła przy stole. Andrzej również usiadł przy stole.

– Byłam pewna, że musisz wiedzieć – powiedziała Maria.

– Wiedzieć, że już mnie nie kochasz?

– Tak.

– Dlaczego miałbym chcieć to wiedzieć?” – wykrzyknął Andrzej z uśmiechem.

– Zawsze dobrze jest znać prawdę. Żeby nie żyć złudzeniami. Aby uniknąć rozczarowania. Nie oczekiwać ode mnie tego, czego nie mogę dać. Teraz wiesz, że już cię nie kocham. Czy to cię denerwuje?

– Nie.

– Czy to cię zaskakuje?

– Nie, nie zaskakuje.

– Więc to wszystko – podsumowała spokojnie Maria.

– To wszystko?

– Tak.

– Rozumiem – powiedział ze złością Andrzej – chcesz rozwodu! Prawda?

– Nie chcę rozwodu – odpowiedziała ze złością Maria – Co to za bzdury? Rozwód jest taki męczący. I dlaczego mielibyśmy się rozwodzić? Tylko dlatego, że cię nie kocham? Myślę, że to niedorzeczne.

– Rozumiem. Poznałaś kogoś innego? – wykrzyknął Andrzej.

– Jak śmiesz tak o mnie mówić? -wykrzyknęła Maria, Jestem uczciwą kobietą. Nie dałam ci żadnego powodu. I nikogo nie spotkałam! Nie rozumiem, Andrzej, skąd ci przychodzą do głowy takie myśli?

– Jakie mogą być inne myśli? – Andrzej nie wytrzymał i krzyknął – powiedziała, że mnie nie kochasz!

– Chcesz powiedzieć, że masz kogoś innego?” Maria odparła, najgłośniej jak potrafiła.

“O mój Boże,- Andrzej był przerażony, – co się z nią dzieje? Ona krzyczy. Jest cała czerwona. Czy ona z jakiegoś powodu chwyciła widelec ze stołu?”.

– Co to ma do rzeczy, Mario? – zapytał spokojnie i cicho Andrzej, patrząc na widelec w rękach żony.

– A co to ma do rzeczy? – odpowiedziała spokojnie i cicho Maria, delikatnie odstawiając widelec na stół. Nie kochasz mnie, więc masz kogoś innego?

– Skąd ci przyszło do głowy, że ja… – zaczął cicho odpowiadać Andrzej.

– Och, nie róbmy tego – powiedziała cicho Maria – dobrze?

Dalej rozmawiali cicho i spokojnie.

– Czego nie? -zapytał Andrzej.

– Nie musisz mnie przekonywać, że mnie kochasz, ta różnica nie ma znaczenia. Oboje jesteśmy dorośli i… Spójrzmy prawdzie w oczy i zaakceptujmy rzeczywistość taką, jaka jest. Nasza miłość się skończyła. To jest fakt. Ale to nie znaczy, że nie czeka nas wiele innych ciekawych rzeczy.

– Na przykład czego?

– Na przykład wczoraj zażądałeś, żebym wylała wczorajszą zupę.

– Chciałem tylko…

– Nie ma znaczenia, czego chciałeś. Nie obwiniam cię. Wręcz przeciwnie. Postąpiłeś słusznie.

– Naprawdę?

– Oczywiście! Powiedziałeś mi szczerze, że ci się to nie podoba. I nie bałeś się mnie obrazić. Dlaczego?

– Dlaczego?

– Bo mnie nie kochasz. Czy teraz rozumiesz, jak dobrze, że znamy prawdę? Dzięki temu ja też mogę mówić, co chcę, bez obawy, że cię urażę.

– A czego ty chcesz?

– Na przykład chcę mieć dużo dzieci,” odpowiedziała Maria. “Dzieci to nie wszystko, czego chcę, oczywiście. To tylko na przykład.

– A ja nie chcę mieć dzieci!

– Teraz sam widzisz, jak dobrze, że oboje jesteśmy ze sobą szczerzy. Nie kochamy się i nie dbamy o to, czego chce druga osoba. Czyż nie tak?

– Nie rozumiem. O czym ty teraz mówisz?

– Nie chcesz mieć dużo dzieci?” – zapytała Maria.

– Nie, nie chcę.

– I nie musisz. Nie zmuszam cię do tego. Ale ja chcę. Więc wykonam całą główną pracę. A ty po prostu baw się dobrze.

– Za kogo ty mnie masz?

– Biorę cię za osobę, która uczciwie wypełnia swój małżeński obowiązek,” odpowiedziała Maria. “Byłem z tobą szczery i zrobiłem to, czego chciałeś, a teraz zrobisz to, czego chcę.

– A co ty zrobiłeś dla mnie?

– Zapomniałeś?

– Nie, ale…

– Mam ci przypomnieć?

– Ja tylko… – Przypomnę ci. Przez długi czas potulnie znosiłam twoje obelgi. A wczoraj, na twoją natarczywą prośbę, wylałam wczorajszą zupę. To było nieprzyjemne, ale zrobiłam to. Bo wiedziałam, że mnie nie kochasz i to był mój obowiązek. Być cierpliwa! To obowiązek każdej dobrej żony. A teraz chcę tego samego od ciebie.

– Chcesz, żebym…

Tak, chcę. Nie chcesz, ale nie zapominaj o swoim obowiązku. Obowiązku dobrego męża. Będziemy cierpliwi. Dla dobra naszego związku.

Maria spojrzała na zegarek.

– Czekam na ciebie w sypialni – powiedziała.

Maria nie czekała na Andrzeja. Szybko zebrał swoje rzeczy i wyszedł. Słyszała, jak się pakował. Ale nie wyszła do niego. Bała się go przestraszyć. Wyszła dopiero, gdy usłyszała, że wyszedł.