Marii było żal jej przyjaciółki, więc żeby ją rozweselić, podarowała jej bardzo drogi krem, o którym marzyła przez długi czas

Jedna kobieta podarowała drugiej krem do twarzy. Był bardzo piękny, luksusowy, zamknięty w słoiczku ze złotym wieczkiem. Słoiczek był ciężki, mienił się perłową masą, a litery błyszczały… Jednak to piękno było ukryte w równie uroczym pudełku. Maria wiedziała, jak wygląda ten krem, widziała próbkę na półce w sklepie. I ten krem był niezwykle drogi. Bardzo drogi.

Maria zakupiła go dla siebie i nie śmiała otworzyć pudełka – tak kosztowny krem. Obiecywał, że usuwa zmarszczki, ujędrnia skórę i nadaje twarzy młodzieńczy blask, jak twierdził producent. A do tego zawierał prawdziwe złoto. Tak brzmiało jego opis.

A potem do domu Marii przyszła dawna koleżanka z klasy. Dawno się nie widziałyśmy. Anna wyglądała, delikatnie mówiąc, nie najlepiej. Była bardzo postarzała, jej cera była szara, pod oczami miała worki. Miała ponad pięćdziesiąt lat, ale wydawała się starsza. Jej mąż odszedł dawno temu, dzieci mieszkały daleko i nie miały najlepszych warunków, jej pensja była niewielka… Ale była dobra. Była miła.

Maria też była dobra. Wzięła ten kosztowny krem i podarowała go koleżance, bo wzruszyło ją serce i chciała przynieść jej trochę radości. To był naprawdę luksusowy krem. Dzięki niemu Anna mogłaby wyglądać lepiej. Maria tak pomyślała, choć przez chwilę zrobiło jej się żal tego cudownego kremu.. Jednak potem poczuła, że zrobiła coś dobrego. A Anna niemal płakała ze szczęścia i wdzięczności…

Dwa miesiące później spotkały się ponownie. Anna po prostu promieniowała! Jej zmarszczki wygładziły się, jej cera była świeża, pojawił się rumieniec. Jej skóra stała się aksamitna i lśniąca! Maria była zachwycona i powiedziała, że krem działa cuda. Wyglądasz wspaniale, to zupełnie inna osoba.

Anna uśmiechnęła się i opowiedziała, że spotkała wspaniałego mężczyznę. Jej zdrowie poprawiło się. W pracy otrzymała podwyżkę. Syn spłacił kredyty, córka pogodziła się z mężem i ich życie układało się dobrze.

– Ja jeszcze nie otwierałam tego kremu, Mario. Nadal jest w pudełku na mojej półce. Nie ośmieliłam się go otworzyć, tylko go podziwiałam i czasem wąchałam – nawet przez pudełko pachniał cudownie. Szczęście i radość. I różany zapach…

Obie kobiety śmiały się razem. Bo tu nie chodzi o krem. Chodzi o samo życie, które sprawia, że kwitniesz i rozkwitasz jak kwiaty. Szczęście, miłość i rozwiązywanie problemów działają lepiej niż najdroższy krem.

Jednak krem jest nadal ważny. Ten prezent stał się początkiem nowego szczęścia w życiu Anny. A ona serdecznie podziękowała Marii. Następnie powiedziała:

– Patrz na siebie w lustrze, Maria! Jak wspaniale wyglądasz, jak jesteś świeża i piękna!

I to była prawda. Kiedy Maria podarowała swojej przyjaciółce ten kosztowny krem, zaczęła sama rozkwitać. To może wydawać się dziwne, ale tak właśnie się stało. I dobre rzeczy zaczęły dziać się w jej życiu. Pojawiły się nieoczekiwane pieniądze, bonusy. Dokładnie tyle, ile kosztował ten bardzo drogi krem.

Bo dobre uczynki wracają. Kwitniemy i rozwijamy się razem z tymi, którym pomagamy dojść do swojego rozkwitu i szczęścia…