Moja żona całymi dniami siedzi w domu i nie chce podjąć pracy. Gdyby nie zamieszanie związane z podziałem majątku, rozwiódłbym się z nią już dawno temu

Poznałem Annę na przyjęciu urodzinowym przyjaciela. Ta smukła, jasna i spektakularna dziewczyna była życiem imprezy. Natychmiast zrobiła na mnie wrażenie. W myślach nazwałem ją “gwiazdą”.

Dosłownie rok później, nawet nie zauważyłem, jak oświadczyłem się mojej gwiazdzie. Pobraliśmy się. Wtedy miałem już 29 lat, posiadałem własny samochód i spłaciłem połowę kredytu hipotecznego za moje mieszkanie.

Po ślubie Anna zaczęła narzekać, że jest zmęczona w pracy, że szef ją gnębi i ciągle się do niej czepia. Powiedziałem:

– To może zrezygnuj. Znajdziesz inną pracę.

Gdybym tylko wtedy wiedział, na co się piszę swoimi nieostrożnymi słowami.

Moja żona natychmiast podchwyciła ten pomysł i następnego dnia złożyła wypowiedzenie. Nie spieszyła się jednak z szukaniem innej pracy.

Pomyślałem:

– Dobrze, niech odpocznie przez miesiąc.

Ale minął miesiąc, trzy miesiące, sześć miesięcy, a moja żona nadal była w domu.

Przed ślubem trzy razy w tygodniu przychodziła do mnie gosposia, która gotowała i sprzątała mieszkanie. Jednak po ślubie Anna kategorycznie zabroniła mi ją zwolnić.

– Daj spokój, – powiedziała mi żona. – Chcesz ją zostawić bez pieniędzy?Niech dalej dla nas pracuje, a ja jej pomogę.

Swoją drogą, podejrzewam, że moja żona nigdy nie pomagała gosposi.

Pół roku temu moja żona dostała psa. Bawi się z nim cały dzień, nazywa go swoją córką. A kiedy zaczynam mówić o moich dzieciach, mówi, że jest za wcześnie, muszę żyć dla siebie.

Niedawno zostałem mianowany zastępcą dyrektora. Zaproponowałem żonie pracę u nas.

– Nie – odpowiedziała Anna – Mężowie i żony nie mogą pracować w tej samej firmie. Wszystkie konflikty w pracy będziemy przenosić do domu.

A ona wciąż siedzi cały dzień w Internecie lub rozmawia z przyjaciółmi przez telefon. Nawet nie sprawia wrażenia, że szuka pracy. Zamiast tego wydaje pieniądze na prawo i lewo, nie myśląc o tym, skąd je zdobędziemy.

Poprosiłem rodziców mojej żony, by porozmawiali z córką i spróbowali wskazać jej właściwą drogę. Udzieliła im następującej odpowiedzi:

– Nie wtrącajcie się do cudzej rodziny. Sami sobie z tym poradzimy.

Jestem zmęczony. Nawet moi przyjaciele mówią mi, żebym się rozwiódł. Czasami nawet nie rozumiem, dlaczego znosiłem tę kobietę.

Moja chciwość teraz wygrywa. Dlaczego majątek ma być dzielony na pół przy rozwodzie? Przecież Anna nawet nie kiwnęła palcem podczas naszego małżeństwa. Nie jestem gotowy oddać jej połowy naszego “wspólnie” nabytego majątku na srebrnej tacy.

A ostatnio moja żona zaczęła wywoływać u mnie ciągłe napady złości i skandale. Jest o mnie zazdrosna, podejrzewa mnie o zdradę, chociaż nie dałem jej powodu.

Po prostu staram się częściej wyjeżdżać w podróże służbowe, żeby trochę odpocząć od mojej “gwiazdy”. Może wariuje od ciągłego przebywania w domu? Nie wiem.

Chociaż muszę przyznać, że nie jestem już zainteresowany Anną jako kobietą.

Myślę, czy warto w ogóle próbować ratować nasze małżeństwo? Nie mamy dzieci, wspólnych zainteresowań i hobby. Czy powinienem zrezygnować z mojej chciwości i wziąć rozwód? Z powodu jej ciągłych napadów złości nie mogę nawet wrócić do domu. Nie chcę jej widzieć obok siebie.