Pasowany ojczym wychowywał mnie przez 20 lat, a mimo to nie mogłam go nazwać tatą!

Kiedy jesteś mała, nie rozumiesz wielu rzeczy. W wieku siedmiu lat nie rozumiałam, dlaczego nas opuścił tata?

Dla mnie tata był najlepszym człowiekiem na ziemi. Ciągle się z nim bawiliśmy, spędzaliśmy czas – bardzo go kochałam. Pewnego dnia wszystko się zmieniło, spakował swoje rzeczy i po całusa na czoło wyszedł z mieszkania. Nigdy więcej nie pojawił się na progu naszego domu.

Mama tłumaczyła, że tak po prostu bywa. Że sobie wzajemnie nie dogadują. A ja byłam zła na nią! Później, już będąc dorosłą, wiedziałam, że tata miał inną kobietę, która spodziewała się dziecka. Poszedł do niej. Ona nam zabroniła się widywać, a on nie zdecydował się na konfrontację.

Mama dostawała alimenty, pracowała. Nie mogę powiedzieć, że głodowaliśmy – mieliśmy wystarczająco pieniędzy. Ale brakowało mi uwagi – mama ciągle była w pracy, a wieczorem sprzątanie, gotowanie, prasowanie – to było dla mnie zbyt wiele. Kiedy miałam 10 lat, mama wyszła za mąż za wujka Witka. Nienawidziłam ojczyma!!! Uważałam, że mama specjalnie wypędziła tatę, żeby sprowadzić innego. I choć minęły trzy lata, nadal wierzyłam, że to wszystko było jej specjalnym planem.

Ojczym dobrze się ze mną traktował, pomimo moich wybryków. Rozpieszczał mnie, ale ciągle pamiętałam o tacie. A tata nie dzwonił i nie widział się ze mną. Jako nastolatka postanowiłam odnaleźć swojego ojca. Wmoi myślach przekonałam się, że mama po prostu nie pozwalała mu do nas przychodzić.

Znalazłam tatę, pracował w tej samej warsztacie samochodowej, co kiedyś, kiedy żył z nami. Nie chciał zmieniać pracy, w przeciwieństwie do rodziny.

Pamiętam, jak przyszłam do niego – na początku nie rozpoznał mnie. Kiedy się dowiedział, zrozumiałam, że to nie będzie spotkanie, które sobie wyobrażałam. Nie rzucił się na mnie, żeby mnie przytulić. Wydawał się obcy i zdystansowany. Mocno pachniał alkoholem, a zrozumiałam nawet wtedy, że był nietrzeźwy.

Mimo to rzuciłam się w jego stronę i zaczęłam krzyczeć, jak bardzo go tęskniłam. Odepchnął mnie i powiedział: “Idź”.

  • Tata, mama się nie dowie. Nie martw się!
  • Powiedziałem, idź stąd! Teraz moja żona wróci! Nie chcę kłopotów z twojego powodu.
  • Ale tata!
  • Idź stąd!!! Nie potrzebuję was. Powiedz swojej matce, żeby cię już więcej do mnie nie przysyłała.

Wróciłam do domu, płacząc, nie wytrzymałam i opowiedziałam ojczymowi. Pamiętam, jak mnie przytulił i powiedział:

“Gdzieś odchodzi, gdzieś pojawia się. Tak bywa. Ale przecież cię kocham… Nie płacz… może lody poprawią ci nastrój?”

Kiedy skończyłam szkołę, próbowałam dostać się na uniwersytet, ale nie udało mi się dostać na studia bezpłatne. Pamiętam ten rozpacz, jaki czułam. Siedziałam wieczorem przy stole i milczałam, nudząc kolację.

  • Dlaczego jesteś taka smutna? – zapytał ojczym.
  • Wujku Witku, wiesz przecież. Teraz będę musiała czekać kolejny rok.

Wstał od stołu i wyszedł, wrócił z kawałkiem pieniędzy. Okazało się, że od pierwszego dnia naszego wspólnego życia odkładał pieniądze dla córki na studia. A córką dla niego byłaem ja. Pamiętam, jak płakałam, a potem wrzeszczałam z radości.

Podczas gdy uczyłam się na uczelni, mama zmarła. Ale z ojczymem nie przestaliśmy się widywać. Gdy wyszłam za mąż i urodziłam syna, często przyjeżdżał, żeby spędzić czas z wnukiem i wysyłał nas z mężem na romantyczne wyjazdy.

Niestety, niedługo potem straciliśmy także ojczyma. To było dla mnie ogromne załamanie. Wychował i troszczył się o mnie przez 20 lat. Nigdy nie nazwałam go ojcem biologicznym, a żałuję tego.