Pewnego razu mama i tata przyjechali nas odwiedzić. Przywieźli wiele rzeczy dla dziecka, jedzenie i ubranka. Nakarmiłam ich, a potem zaproponowałam, żeby spędzili z nami noc. Mój mąż był temu przeciwny, więc rozmawialiśmy cicho, ale mama i tata słyszeli każde słowo

Mój mąż Andrzej i ja kupiliśmy nasze mieszkanie z pomocą jego oraz moich rodziców. Rodzice dali nam trochę pieniędzy, a na resztę wzięliśmy z mężem kredyt.

Posiadanie własnego mieszkania było naszym marzeniem, ponieważ dobrze wiedzieliśmy, że dla naszej przyszłości lepiej byłoby mieć mieszkanie dwupokojowe, abyśmy mogli stworzyć pokój dziecięcy oraz aby ktoś z naszej rodziny mógł spędzić noc, gdy przyjeżdżali w odwiedziny. Kiedy otrzymaliśmy klucze do naszego mieszkania, byliśmy bardzo szczęśliwi, ponieważ dowiedzieliśmy się również, że spodziewam się dziecka.

Nasi rodzice również bardzo się cieszyli, ponieważ ponad wszystko chcieli, żebyśmy mieli własne mieszkanie. Często odwiedzaliśmy moich teściów, rodziców Andrzeja, bo nas o to prosili.

Mąż ma stary samochód, a droga jest długa, więc czasem odmawialiśmy wyjazdu na wieś, a mama męża ciągle robiła nam wyrzuty, że pomogła nam kupić mieszkanie, a my tego nie doceniliśmy. Musieliśmy więc często jeździć, mimo że wydawaliśmy dużo pieniędzy na paliwo.

Ale kiedy dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka, mama męża uspokoiła się, zrozumiała, że nie powinniśmy teraz tak często przyjeżdżać. I wtedy zadzwoniła do mnie mama. Powiedziała, że moja kuzynka oddała piękne łóżeczko i wiele innych dobrych rzeczy po swoich dzieciach i poprosiła, żebym niczego nie kupowała. Następnego dnia mama i tata sami przywieźli wszystkie rzeczy.

Zaczęłam się rozpakowywać, było tam tyle przydatnych rzeczy. Byłam bardzo zadowolona, że przynieśli tak wiele rzeczy w bardzo dobrym stanie, naprawdę ich potrzebowaliśmy, a ceny były wysokie, więc wiedziałam, że zaoszczędziliśmy na tym dużo pieniędzy.

Ucieszyłam się na widok rodziców i poprosiłam, żeby zostali z nami na noc, chciałam z nimi więcej porozmawiać. Ale mój mąż odciągnął mnie na bok i powiedział, że to nasz dom i nie czuje się komfortowo, gdy ktoś inny zostaje z nami.

Rozmawialiśmy cicho, ale moi rodzice wszystko słyszeli, wypili herbatę i powiedzieli, że wrócą do domu. Mój mąż powiedział, że jego mama nigdy u nas nie nocuje. Oczywiście, że nie, bo sami do niej jeździmy.

Obraziłam się na męża i długo nie rozmawialiśmy. A potem moja matka powiedziała, że weźmie urlop w pracy i pomoże mi przez dwa tygodnie po urodzeniu dziecka, ale mój mąż trwał w swoim stanowisku: nie chciał nikogo w swoim domu.

Kiedy urodziłam dziecko, mój mąż, jego rodzice i moi rodzice spotkali się ze mną. Mój mąż powiedział, że jego matka przyjechała na dwa tygodnie, a teraz zamieszka z nami i będzie mi pomagać.

Wtedy powiedziałam mężowi wszystko, co leżało mi na sercu: jeśli moja matka nie może spędzić ze mną nocy, to niech jego matka wraca do domu, nie potrzebujemy dodatkowych osób w mieszkaniu, bo będziemy czuć się niekomfortowo.

Teściowa usłyszała wszystko i poszła do domu. Minęło trochę czasu, dużo myśleliśmy o dziecku, wszystko zostało zapomniane, a mój mąż i ja dogadaliśmy się. Teraz odwiedzają nas zarówno moi rodzice, jak i jego rodzice.

Wszyscy zostają na noc, a my ustawiamy duży stół. Minęło trochę czasu i zdaliśmy sobie sprawę, że się myliliśmy, że jesteśmy mądrzejsi, że mogliśmy się rozwieść z powodu takiej błahostki i że potraktowaliśmy naszych najbliższych ludzi, którzy tak wiele dla nas zrobili i życzyli nam tylko dobrze.

Znowu spodziewam się dziecka. A mój mąż zapytał:

– No to niech twoja mama przyjedzie pomóc na dwa tygodnie. – zaśmiał się mój mąż.

– A z kim zostawimy najstarszego? Niech przyjadą dwie babcie na raz – uśmiechnęłam się.

Takie jest życie. Wtedy byliśmy jeszcze młodzi i głupi, ale teraz dorośliśmy i życie wiele nas nauczyło. Czy miałeś kiedyś członka rodziny, który był wrogo nastawiony do rodziców drugiej osoby? A może jesteśmy jedyni?