Teraz jestem szczęśliwą mężatką w moim drugim małżeństwie i właśnie teraz mój pierwszy mąż przypomniał sobie o mnie, nalega na komunikację ze mną, jakby był zainteresowany naszą córką, ale jestem przekonana, że Andrzej przychodzi do mnie nie bez powodu

Jestem mężatką, to moje drugie małżeństwo, w którym wreszcie czuję się szczęśliwa. Mamy z mężem wspólne dziecko, mam też starszą córkę z pierwszego małżeństwa. Rozwiodłam się z Andrzejem, moim pierwszym mężem, 10 lat temu, i to ja zainicjowałam to rozstanie, ponieważ nie widziałam przyszłości z tym mężczyzną.

Rozstaliśmy się bez wzajemnych wyrzutów czy wyjaśnień – po prostu zdaliśmy sobie sprawę, że staliśmy się dla siebie obcy i że lepiej jest dla nas żyć osobno niż być razem. Priorytetem mojego męża mogło być wszystko poza rodziną; praktycznie nigdy nie było go w domu, a kiedy był, jego sześcioro dzieci były w jakiś sposób oddzielone od nas.

Po rozwodzie otrzymywałam alimenty, które mąż zawsze płacił na czas, a jeśli pojawiały się nieprzewidziane duże wydatki, były mąż pomagał w miarę swoich możliwości. Nie zabraniałam mężowi widywać się z córką, ale nie spieszyło mu się do niej, przyjeżdżał raz w roku na jej urodziny.

Moja córka nie martwiła się tym, nigdy nie była blisko ze swoim ojcem. Nawiązała bardziej ufną relację z moim drugim mężem, i szybko się zaprzyjaźnili.

Mojego byłego nigdy nie obchodziło, że wyszłam za mąż po raz drugi, ani jak moja córka komunikowała się z moim mężem.

W ogóle nie interesowało go nasze życie. Ale w tym roku wydaje się, że został zastąpiony – zaczął dzwonić do mojej córki, pytając o jej sprawy, próbując ją wychować.

To wydaje się bardzo dziwne i nie podoba się ani mojej córce, ani mnie, ani mojemu obecnemu mężowi. Andrzej odgrywa rolę troskliwego ojca, ale jestem przekonana, że kryje się za tym coś jeszcze. Ostatnio zadzwonił do mnie i powiedział, że nie podoba mu się to, że nasza córka przefarbowała włosy.

Ona farbuje włosy już od dwóch lat, a on dopiero teraz to zauważył. Nie widzę w tym nic złego. Nastolatka szuka własnego stylu, chce wyglądać promiennie, co w tym złego? Ale mój były uważa, że to złe, a ja, jako matka, muszę coś zrobić.

Nie zamierzałam nic robić. Kiedy moja córka dorośnie, to wszystko samo zniknie. W międzyczasie radzi sobie tak dobrze, więc pozwólmy jej odejść.

W końcu, jeśli coś mu się nie podoba jako ojcu, może sam porozmawiać z córką. Rozmawiał, ale na nic się to zdało. Córka nie przyjmuje jego uwag, bo nie jest dla niej autorytetem. Potem w ogóle nie chciała z nim rozmawiać.

Teraz mój były mąż mówi, że to moja wina, bo nie wychowuję dziecka, bo nie mam czasu – mam jeszcze 6-letniego syna, a niedługo urodzi się kolejny.

W piątek mój były mąż odwiedził mnie, aby porozmawiać o przyszłości naszej córki. Ale ona nie chciała kontynuować rozmowy, spakowała się i wyszła z domu, aby spotkać się z przyjaciółmi. W rezultacie po raz kolejny zostałam obarczona winą, ponieważ Andrzej uważa, że nastawiam córkę przeciwko niemu.

Poszedł do domu, a ja zdałam sobie sprawę, że to całkiem możliwe, że mój były mąż nie przyszedł z powodu swojej córki. Po prostu nie ułożył sobie życia osobistego i nie może znieść tego, że jestem teraz szczęśliwa, więc od czasu do czasu pojawia się w naszym życiu, żeby nam nie dać spokoju. Czy się mylę? I co powinniśmy z tym zrobić?