W dniu urodzin starszej matki jej chciwy syn wraz z synową podarowali jej dżem z kwiatów

Jedna para miała ogród. Ale nie mieli dzieci. Takie było życie. Byli siostrzeńcy, ale para nie komunikowała się z nimi. Mąż i żona żyli dla siebie. Przeszli na emeryturę i zajęli się ogrodnictwem.

Uprawiali dużo pomidorów, ogórków, ziemniaków, różnych jagód… Jabłonie i grusze rosły w obfitości. Mąż i żona sprzedawali wszystkie te owoce pracy i natury. Konserwowali je, a następnie sprzedawali. I jedli, oczywiście, do syta. A pieniądze płynęły strumieniem. Cóż, dobrym strumieniem.

Mąż i żona oszczędzali pieniądze. I inwestowali je w ogród. Ogólnie żyło im się dobrze.

I pewnego dnia pojechali swoim nowym samochodem na urodziny starej matki męża. Niewidoma staruszka miała dziewięćdziesiąt dwa lata. Mieszkała w domu opieki. Kto miałby się nią zająć?

Para nie porzuciła matki. Odwiedzali ją dwa razy w roku. I nie odebrali jej renty. Emerytura została wykorzystana na opłacenie pensjonatu. A starsza pani niczego więcej nie potrzebowała.

I tak na urodziny matki, przyjeżdżało to dobre małżeństwo. Przynosili prezenty.

Tym razem przynieśli przerośnięte ogórki, pogniecione pomidory i przejrzałe czereśnie. I słoik zeszłorocznego dżemu. Pleśni było bardzo mało, więc żona zdejmowała ją łyżką.

Jest już tak stara, że nic jej nie smakuje, dają jej kaszę i zupę. I tak już nic nie rozumie. I nie widzi. A smakołyków jest mnóstwo!

Kiedy dotarli na miejsce, wręczyli prezenty, a niewidoma staruszka uśmiechnęła się. Była szczęśliwa, że przyszli do niej. Była szczęśliwa z powodu dżemu…

Mąż i żona zostali jeszcze chwilę, a potem pojechali do domu.

Od tego dnia smak zniknął. Na początku mąż i żona myśleli, że są chorzy. Coś ze smakiem. Nie czuli smaku jedzenia!

A potem klienci przestali kupować jagody. Potem – warzywa. A jak ktoś obcy coś kupi, to wraca i się kłóci. Co to za obrzydlistwa te wasze jagody? Smakują jak wata. Jak tektura. To muszą być chemikalia!

Wszystko straciło smak. Rośnie bujnie, owocuje obficie, jagody wielkości pięści, ziemniaki wielkości piłki tenisowej! I nie ma smaku.

Ale oni i tak to jedli. Z chciwości. Nie pozwólmy, by dobre rzeczy się zmarnowały! A pieniędzy było mało; nikt nie chciał kupować bezsmakowych jagód i gruszek. Zjedli je więc sami, mąż i żona. Posypali cukrem, solą… Ale i tak owoce nie miały smaku. A szkoda było je wyrzucić!

I robili dżem bez smaku, solili pomidory bez smaku… Cały dom był zaśmiecony słoikami. Słoiki pęczniały i pękały. Dżem spleśniał. A pleśń pożarła ogród… A potem także męża i żonę.

Można być chciwym. To sprawa osobista. Jeśli nikomu to nie szkodzi, jeśli oszczędzasz na sobie i oszczędzasz pieniądze.

Ale nie powinno się karmić niewidomej staruszki spleśniałym dżemem i ogórkami bez smaku. Pleśń jest bardzo niebezpieczna. Pleśń chciwości sprawia, że życie ma zły smak. A potem samo życie.