Wyszłam za mąż dość późno, w wieku 36 lat i teraz mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłam. Mój mąż podejmuje wszystkie ważne decyzje razem ze swoją matką, nikt nie pyta mnie o zdanie, a mnie się to nie podoba, nie o takim życiu rodzinnym marzyłam

Wyszłam za mąż dość późno, mając 36 lat, i teraz mam wątpliwości, czy to była dobra decyzja. Wyglądam dobrze, ludzie mówią, że jestem ładna, ale w życiu osobistym miałam pecha. Pracowałam, miałam przyjaciół, mieszkałam z rodzicami i polegałam na Bogu, bo bardzo chciałam mieć rodzinę.

Michał pojawił się w moim życiu, gdy już przestałam czekać. Poznaliśmy się przypadkiem, kiedy przyszedł do mojej pracy w sprawach służbowych. Spotykaliśmy się tylko pół roku, Michał też marzył o rodzinie. Był dwa lata starszy ode mnie, więc postanowiliśmy nie tracić czasu i pobraliśmy się. Pojawiło się pytanie: gdzie powinniśmy mieszkać? Mój mąż zasugerował, żebyśmy poszli do domu jego mamy, która mieszkała sama w mieszkaniu.

Nie podobała mi się ta opcja, ale zdecydowałam, że nie jest dobrym pomysłam sprzeciwianie się mężowi od pierwszego dnia, więc się zgodziłam. Kilka tygodni po ślubie dowiedziałam się, że mój mąż ma nastoletniego syna.

Bardzo mnie to zmartwiło, nie tyle fakt, że było dziecko, ale to, że mój mąż nie znalazł okazji, aby mi o tym powiedzieć przez siedem miesięcy naszego związku.

Moje relacje z matką męża nie układały się, mimo że bardzo się starałam. Mieszkaliśmy w tym samym mieszkaniu, ale w różnych pokojach, a wieczorem spotykaliśmy się tylko w kuchni. W każdym nawet drobnym sporze mąż stawał po stronie matki, co bardzo mnie obrażało, bo byłam jego legalną żoną. Zaproponowałam, że wezmę mieszkanie na kredyt, ale Michał się nie zgodził, mówiąc, że po co wydawać pieniądze, skoro mamy gdzie mieszkać, a on jest jedynym synem.

Potem była historia spadku, która również pokazała mi, że mój mąż tak naprawdę nie przejmował się moją opinią. Mój mąż miał też 87-letnią babcię, która mieszkała sama w domu na obrzeżach miasta. Dom był w dobrym stanie, ale wymagał remontu.

Kiedy babcia zmarła, okazało się, że dom został zarejestrowany na syna mojego męża. Co więcej, mój mąż i jego matka postanowili to zrobić, nawet nie informując mnie o tym.

Nie wiedziałam nawet, co powiedzieć – zaczęliśmy już remont domu, a zainwestowałam w niego dużo pieniędzy. Ani mój mąż, ani teściowa nie widzieli w tym problemu.

Okazuje się, że będę inwestować w cudzy majątek. Mój mąż powiedział, że złoży pozew o rozwód, jeśli nie poprę jego decyzji. Nie wiem, co robić, nie chcę rozwodu, ale naprawdę nie podoba mi się wszystko, co dzieje się w naszej rodzinie.