Była partnerka mojego narzeczonego próbuje mnie pouczać w życiu. To denerwujące!

Mój narzeczony zrobił mi oświadczyny. Przedtem był już w związku małżeńskim, a jego sześcioletnia córka mieszka z matką.

Marek chciał, abym poznała jego córkę. Odkładałam ten moment, bo nie sądziłam, że nasz związek jest tak poważny. Ponadto była partnerka nie chciała oddać córki, bo zdawała sobie sprawę, że Marek chce ją ze mną zapoznać. Obawiała się, że dziewczynka może zacząć się do mnie przyzwyczajać. Jednak nie miałam zamiaru wpajać dziecku złego obrazu o matce.

Pewnego dnia mój ukochany przyszedł do domu i od razu powiedział:

— Dobra, wystarczy. Czas, żebyś poznała Kasię.

— Ale wtedy będziesz musiał poznać swoją byłą.

— Tak, ale nie musicie być przyjaciółmi. Ważne jest tylko, żebyście się poznały, bo planuję naszą wspólną przyszłość. Kasia będzie obecna w moim życiu, więc ważne jest, żebyś nawiązała kontakt z moją córką.

Więc pojechaliśmy się spotkać. Była była żona Marka nawet mi się spodobała. Zachowywała się bardzo spokojnie i poczęstowała nas herbatą. Mimo to czułam się w jej towarzystwie nieswojo. Później poznałam Kasię. Była bardzo miłą i uprzejmą dziewczynką. Pokazywała mi różne zabawki i książki. Kiedy mąż z córką poszli na zakupy, jego była partnerka zapytała mnie:

— Czy to naprawdę poważne między tobą a Markiem?

— Myślę, że to nie jest twoja sprawa — odpowiedziałam. — Jest, przecież spędziliśmy razem wiele lat. Masz obowiązek mnie wysłuchać!

Karolina zaczęła mi opowiadać szczegóły ich życia osobistego. Powiedziała mi, że to właśnie ona zainicjowała rozwód. Potem zaczęła mnie uczyć życia i opowiadać, co lepiej podać Markowi do jedzenia.

— Mlecznej kaszy nie wolno mu jeść, bo ma nietolerancję laktozy. A jeszcze alergię na imbir!

— Wystarczy — próbowałam zakończyć tę rozmowę.

— Nie psuj, a słuchaj. Kto inny ci o tym wszystkim opowie? — Nie potrzebuję twoich rad ani instrukcji. Poradzę sobie sama.

— Słuchaj-słuchaj. W czwartki Marek ma basen, musisz mu przypominać. Jeśli wstaje złą nogą, jego lepiej nie drażnić. Marek lubi zasypiać przy muzyce Mozarta, więc koniecznie kup mu płytę.

— Jesteś naprawdę niepoczytalna! Gdy narzeczony wrócił, powiedziałam mu, że chcę odejść. Nie pytał się byłej partnerki, co się stało, więc odeszliśmy. Karolina na pożegnanie wrzuciła mi notatkę do kieszeni. Zawierała te same “cenne” rady. Wzięłam ją i wyrzuciłam. Jednakże następnego dnia zadzwoniła do mnie – wyprosiła numer od Marka. Rozumiałam, że chce nadal mnie uczyć, więc nie odebrałam telefonu. Postanowiłam poskarżyć się mężowi, żeby postawił swoją byłą na miejscu.

— Nie zwracaj uwagi. Zawsze była taka. Dlatego właśnie się rozeszliśmy. Chciała być, jak matka — powiedział Marek.

Ja również byłam zaskoczona jej nachalnością i brakiem taktu. Traktowała mnie jak opiekunkę Marka, a nie jako jego żonę. To mnie zaskoczyło. Rozumiem, że jej rady mogły wynikać z dobrych intencji, ale i tak były nieprzyjemne. Dlaczego uznała, że może ingerować w nasze relacje, nie wiem. Jednak nie pozwolę na to, abyśmy mieli zbędną trzecią osobę w naszym życiu.