Byłam w sklepie z telefonami i pewna kobieta kupiła telefon dla swojego 7-letniego syna. Był z niego tak zadowolony, że już nie chodził, tylko unosił się w powietrzu z telefonem w rękach

Pewna mama kupiła telefon dla swojego chłopca. Był niedrogi, ale z dużym ekranem. Wszystko załatwiła, zapłaciła i dała synowi. Chłopiec miał siedem lat. A na twarzy chłopca malowało się takie szczęście – on naprawdę błyszczał! Błyszczał i rozświetlał przestrzeń małego sklepu z telefonami komórkowymi.

Chłopiec trzymał telefon nabożnie, z entuzjazmem. Jego matka się uśmiechała. Sprzedawca się uśmiechał. Ale szczęście można jeszcze zwiększyć. Był jeden sposób.

Chłopiec pokazał mi telefon. To był moment najwyższego szczęścia. Kiedy ktoś inny widzi, co masz. Widzi twój nowy, wspaniały, cudowny telefon!

A ja, oczywiście, natychmiast wyraziłam swój podziw. Wow! Potrząsnęłam głową, uśmiechnęłam się – tak jak powinno być. A chłopiec lśnił jak oślepiające światło. Matka odprowadziła go, promieniejąc, z telefonem w dłoni. Poszliśmy za nią.

Chłopiec pokazywał wszystkim swój telefon. Wszyscy się uśmiechali i podziwiali go. To był triumfalny pochód, uroczysty marsz!

Ale okazało się, że tak niewiarygodnie wielkie szczęście można jeszcze pomnożyć. Inny chłopiec i jego matka szli w naszą stronę. A właściciel telefonu pokazał mu zakup. Widziałeś to? I ten chłopiec trochę się zdenerwował. Zaczął mówić coś do swojej mamy i wskazywać na telefon. I trochę szlochał…

Wtedy szczęśliwy chłopiec wzniósł się na szczyt szczęścia. Już nie chodził, a unosił się w powietrzu z telefonem w rękach…

Tak powstają ludzie. Szczęście jest dobre. Jest wspaniałe. Ale tak ważne jest, aby pokazać innym, co się ma. A kiedy wszyscy podziwiają i cieszą się, zwiększa to radość z posiadania. Ale wiele osób chce urozmaicić swój tort urodzinowy szczyptą zazdrości innych ludzi. Taka jest ludzka natura. Z czasem to pragnienie znika.

Ale okazywanie go innym pozostaje. Nawet jeśli wiesz, że lepiej to ukryć.