Było mi bardzo ciężko samotnie wychowywać synów przez tyle lat, więc byłam szczęśliwa, gdy w moim życiu pojawił się dobry mężczyzna. Ale dzieci nie chcą, żebym była szczęśliwa i mówią wprost, że nie chcą, żeby Andrzej z nami mieszkał

Zostałam wdową w wieku 35 lat, teraz samotnie wychowuję dwóch synów.

Byłam sama przez cztery lata, i bardzo trudno było mi poradzić sobie ze wszystkim sama. I wtedy odnalazł mnie mój pierwszy mąż.

Faktem jest, że zanim urodziłam dzieci, byłam już mężatką. Mieszkaliśmy z Andrzejem przez rok, a potem się rozwiedliśmy. Potem wyszłam za mąż, miałam dzieci, a teraz wszystko potoczyło się w ten sposób.

Andrzej znał moją sytuację i chciał mnie wesprzeć.

Na początku tylko rozmawialiśmy, pomagał mi jak mógł, a potem nasze stare uczucia wróciły.

Zaczęliśmy się spotykać, potem zamieszkaliśmy razem, i Andrzej znów mi się oświadczył. Zgodziłam się, ale był jeden problem – moi synowie nie akceptowali Andrzeja.

Było mi bardzo ciężko samotnie wychowywać synów przez tyle lat, więc byłam bardzo szczęśliwa, gdy w moim życiu znów pojawił się dobry mężczyzna. Ale moje dzieci nie chcą, żebym była szczęśliwa i mówią mi wprost, że nie chcą, żeby Andrzej z nami mieszkał.

Mój starszy syn ma teraz 15 lat, a młodszy 13.

Czy oni nie rozumieją, że jest mi ciężko samej i zasługuję na zwykłe kobiece szczęście? Rozumiem, że trudno im zaakceptować fakt, że ich ojca już nie ma, ale ja nie mogę nic zmienić i mi też jest ciężko.

Andrzej nigdy nie ożenił się ponownie, nie ma własnych dzieci, a moich synów traktuje bardzo dobrze.Dlaczego tak bardzo go nie polubili, tego po prostu nie wiem.

Jestem zmęczona życiem w atmosferze ciągłych nieporozumień. Po prostu nie wiem, co zrobić, żeby to się skończyło.

Andrzej wciąż cierpliwie czeka, wierząc, że wszystko minie. Ale nie wiem, jak długo to potrwa.

Przez ten czas stał się dla mnie bliską osobą, i nie chcę go stracić, ale jak mam to wytłumaczyć moim dzieciom?

Minie jeszcze kilka lat, moi synowie dorosną, opuszczą dom, a ja zostanę sama. Dlatego nie chcę się rozwodzić z Andrzejem z powodu zachowania moich synów wobec niego.

Być może los dał mi szansę na starość bez samotności.

Ale ja po prostu nie wiem co robić. Może ktoś był w podobnej sytuacji i wie, co robić – proszę o radę.