Całe życie pracowała, aby zarobić na mieszkanie w centrum miasta, a kiedy przyjechała do swojej rodzinnej wioski, do domu babci, zdała sobie sprawę, jaki błąd popełniła

Pewna kobieta miała duże mieszkanie i mały ogródek. Mieszkanie znajdowało się w centrum dużego miasta. Całe życie marzyła o dużym mieszkaniu – na początku miała mały pokój.

Potem kupiła jednopokojowe mieszkanie. Następnie zainwestowała w dwupokojowe mieszkanie. Oczywiście spłaciła długi i kredyty, pracując dzień i noc. Przeprowadzała remonty i ponownie zaciągnęła pożyczki, aby poprawić swoje warunki życia. Mijały lata.

W końcu nabyła duży, luksusowy apartament w centrum. Zleciła projektantowski remont i zakupiła drogie meble. Cały proces zajmował kilka lat. W wieku pięćdziesięciu lat stała się właścicielką przestronnego apartamentu w samym centrum.

Jej syn już dawno dorósł i mieszkał osobno. Zakupił duże mieszkanie z kredytem hipotecznym, pracował i spłacał kredyt. Nie spieszył się z zakładaniem rodziny. Mąż odszedł dawno temu. Ale to wreszcie była ta wymarzona mieszkanie. Ogromne, z kolumnami i fryzami. Z parkietem i drogimi meblami.

Kobieta posiadała także mały ogródek. Dom jej babci znajdował się na wsi, a w nim malutki ogródek. Nie miała jednak zbyt wiele czasu, aby pielęgnować kwiaty, ponieważ musiała pracować i spłacać kredyt. To był skromny domek na obrzeżach wsi z niewielkim ogródkiem, stołem, ławą, łóżkiem, piecem, zasłonami i szafą.

Kobieta zaczęła coraz częściej odwiedzać ten dom. W mieście brakowało jej świeżego powietrza, panował straszny hałas, a ulice były duszne od ryku samochodów – to centrum. W domu zaś panowała cisza i spokój. Widziała zachody słońca, wschody, niebo, lasy i wzgórza.

Ciotka Maria mieszka niedaleko, jest bardzo stara. Znała kobietę od dzieciństwa, kochała ją i zawsze przynosiła kozie mleko lub ciepły sernik. Na drugiej stronie ulicy mieszkał stary nauczyciel Michał, lubiący wypić, ale przyjazny człowiek, pełen historii, których chętnie słuchało się.

W domu z zielonym dachem mieszkała Anna, z którą bawiła się jako dziecko. Z Anną można było iść na grzyby, rozmawiać, śmiać się!

Sklepowa Marta, także już nie młoda, wiedziała wszystko o wszystkich, chętnie doradzała i opowiadała ciekawe rzeczy podczas zakupów chleba czy kiełbasy. Wokół było pełno ludzi ciepłych i prostych. Ptaki śpiewały o poranku…

Kobieta nie zauważyła, jak przeniosła się do domu. Pracowała zdalnie, a w wiosce był internet. Po prostu siedziała i pracowała, odwiedzając miasto raz w miesiącu, aby odebrać zadanie i kontynuować pracę.

Nocami kobieta myślała z goryczą o swoim wielkim, elitarnym mieszkaniu w centrum miasta, za które poświęciła całe życie. Pracowała, pracowała ciężko, aby je zdobyć. Teraz jednak znalazła się w maleńkim domku na wsi, z obwisłym płotem, piecem i ogródkiem kwiatowym.

Powinnam była zainwestować w ten domek, a nie zatracać się w pracy, pożyczkach i remontach… Miałam inwestować w ten mały dom, go ulepszyć i wzmacniać. Teraz nie mam już zbyt wiele energii. Muszę nadal płacić za mieszkanie i spłacać kredyt… Moje życie prawie się skończyło. Ale marzenie się spełniło.

Mieszkać można tylko w małym domku. Żyć normalnie, oddychać, nie dusić się. Tylko czasem zamiast oddychać, z goryczą wzdychać i rozmyślać nad bezsensownie zmarnowanym życiem. Życiem poświęconym wielkiemu mieszkaniu.

Takie jest życie. Układamy, inwestujemy, budujemy. Budujemy wielki, ziemski dom. A potem okazuje się, że mieszkać możemy tylko w małym domku z małym ogródkiem, który zaniedbaliśmy.

A przecież tego właśnie potrzebowaliśmy: domu, ogrodu, ludzkiego ciepła… Odkrywasz to dopiero pod koniec życia. Zdałeś sobie sprawę, że zużyłeś dużo energii na coś, czego wcale nie potrzebujesz. I że było to bardzo kosztowne. I dobrze, jeśli masz schronienie i ciepłych ludzi, o których prawie zapomniałeś, kiedy budowałeś swój wielki dom. W dużym mieście. Gdzie czasem bywasz samotnie, ciasno i duszno.