Kiedy mój brat się ożenił, przyprowadził nowożeńca do rodziców. Ona nie chciała nic robić. Mama sprzątała za nią, prała ich brudne ręczniki i bieliznę

“Byłam w szoku. Mam urodziny, przygotowania trwają pełną parą, jak to się mówi, a tu dzwoni mama i mówi, że nie przyjadą. A przecież dla nich wszystko przygotowywałam!” – mówi 40-letnia znajoma.

“Zaczynam pytać, co się stało, bo w ogóle nic nie rozumiem, już nawet męża posłałam po samochód, żeby rodziców przywiózł. A ona mi mówi, że niech mąż jedzie, bo akurat zrobiła sałatki, którymi go przywita, i prezent dla mnie. A jeszcze dodaje, żeby mąż się nie bardzo zdziwił, jak przyjedzie, bo oto jest ich – Krzysztof.”

U mojej przyjaciółki Agaty jest młodszy brat, Krzysztof, który nie utrzymywał kontaktu z nikim przez ostatnie 6 lat, jego krewni najpierw go szukali, a on przez znajomych przekazywał, żeby go zostawili w spokoju i tyle. I tak oderwał się od swojej rodziny. Rodzice byli bardzo oburzeni, a ojciec w ogóle zabronił wymawiać jego imię.

“Wyobraź sobie, prawie upadłam. Mówię, skąd on się wziął? Sam przyszedł? I co mówi, gdzie tyle czasu był. Mama opowiada, że on ledwie nie upadł na kolana, przeprasza, mówi, że był głupi, młody. A teraz prosi, żeby go przepuścić na kilka tygodni, póki nie znajdzie sobie mieszkania. Krótko mówiąc, przyszedł do rodziców z paszportem i skarpetkami: nie ma pracy, nie ma rodziny, nie ma pieniędzy.”

Przed tym wszystkim był już żonaty, wziął sobie bardzo piękną dziewczynę, która nie dawała mu spokoju. Tyle kaprysów i niezadowolenia w jednej osobie jeszcze nie widziałam. Wynajmowali mieszkanie, a potem brakowało im pieniędzy.

“I dlaczego tu się dziwić, skoro jego żona miała takie zachcianki, że musiała wyjść za oligarchę, a nie za naszego Krzysztofa” – opowiada Agata. “Po ślubie przestała pracować, bo teraz musi ‘opiekować się’ mężem. Co miesiąc paznokcie, pedicure, farbowanie, rzęsy, brwi – kto wie, ile to wszystko kosztuje. A chodziła tylko do prestiżowych salonów. Wydawali pieniądze, które dostali na wesele, a to, co zarabiał Krzysztof, wystarczało tylko na opłacenie mieszkania i wizyty w restauracjach. My wtedy myśleliśmy, że jeszcze zarobią pieniądze, dorzucą do ślubnych i kupią sobie chociaż jednopokojowe. Ale gdzie tam. Przyjechali po roku do rodziców z walizkami. A mama co miała robić? No i wpuściła. Młodzi zamieszkali u rodziców Krzysztofa od razu, a te kilka miesięcy wspólnego mieszkania stało się piekłem dla wszystkich.”

“Początkowo teściowa nic nie mówiła, myślała, że dziewczyna się wstydzi, ale potem jej też się znudziło zmieniać pościel, prać bieliznę, ręczniki za takimi współlokatorami – żyli jak w hotelu. Wtedy zaczęły się konflikty niemal każdego dnia.”

“Seriowy dramat jak jakiś, nie wierzę nawet, że to działo się w mojej rodzinie” – westchnęła Agata. “Ale to, co działo się potem, to w ogóle jest okropne. Krzysztof postanowił pozwać rodziców o swoją część mieszkania. I tak sprzedali duże trzypokojowe mieszkanie w centrum miasta, podzielili między siebie, rodzice kupili jednopokojowe, a Krzysztof wziął pieniądze i odszedł. Od tego czasu nawet go nie widzieli. Tam jeszcze była moja część, ale te pieniądze od razu oddałam mamie, bo nawet w tym małym mieszkanku trzeba było zrobić choćby jakieś prace.”

“Cała ta sytuacja naprawdę mocno podważyła moich rodziców!” – mówi z żalem w oczach Agata. “No, jeszcze co, była ideałowa rodzina, ulubiony syn, dumny, bystry uczeń, i tu – procesy z rodzicami, podział mieszkania, nikomu takiego nie życzyłabyś, szczerze.”

Oto przyszła zgubiona owca. Matka od dawna o nim zapomniała, a ojciec wygania Krzysztofa z domu. Mówi, że nie chce takiego syna. Dał mu tydzień, a potem niech idzie w swoją stronę.

Takie nieprzyjemne i napięte sytuacje.