Kiedyś moja synowa do mnie zadzwoniła. Bardzo się zdziwiłam, bo zazwyczaj dzwoni mój syn, a nie Anna. Synowa powiedziała, że chce przeprowadzić poważną rozmowę i zaprosiła mnie do siebie w gości. Nawet nie mogłam sobie wyobrazić, o czym będzie ta rozmowa, więc jej propozycja bardzo mnie zaskoczyła

Wychowywałam mojego syna, Adama, sama, i miałam nadzieję, że zaopiekuje się mną na starość. Dlatego gdzieś w głębi serca bałam się, że kiedy się ożeni, synowa odsunie go ode mnie.

Mąż zostawił mnie, gdy nasz syn miał zaledwie 5 lat, a ja wróciłam z dzieckiem do rodziców. Matka tylko mnie przygarnęła, ale w ogóle mi nie pomogła.

Całe życie słuchałam, jak karciła mnie za to, że jestem złą osobą, która nie potrafi uratować swojego małżeństwa. Musiałam pracować na kilku etatach, by utrzymać dziecko.

Adam dorastał jako dobry chłopak, dobrze radził sobie w szkole i sam poszedł na uniwersytet. Po ukończeniu studiów wyjechał za granicę, najpierw na staż, a potem do pracy. Odniósł sukces, kupił mieszkanie i samochód. Potem sprzedał mieszkanie i zaczął budować dom na wsi.

Cieszyłam się z tego, ale był jeden moment, Adam miał prawie 40 lat i nadal nie ożenił się. Dla jakiegoś powodu nie miał szczęścia w życiu osobistym. Myślałam już, że nigdy nie zobaczę wnuków, a jestem już nie taka młoda, mam 65 lat. A potem rok temu Adam poznał dziewczynę.

Anna ma 30 lat, wyższe wykształcenie i jest piękna. Ale na pierwszym spotkaniu wydawała mi się bardzo zimna, nawet się nie uśmiechnęła ani nie zapytała, co u mnie słychać. Dlatego nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia, w ogóle jej nie polubiłem. Więc kiedy mój syn powiedział, że się żeni, nie byłam szczęśliwa. Ale nic nie powiedziałam, bo chciałam mieć wnuki.

Zeszłej jesieni mój syn w końcu skończył budowę i wprowadził się do nowego domu z żoną. Jestem już emerytką, mieszkam w starym mieszkaniu, które zostawiła mi matka.

Pewnego dnia moja synowa zadzwoniła do mnie. Bardzo się zdziwiłam, bo zazwyczaj to mój syn dzwoni, a nie Anna. Synowa powiedziała, że ma ze mną ważną rozmowę i zaprosiła mnie do nich w gości. Nawet nie mogłam się domyślić, o co może chodzić, więc propozycja mojej synowej bardzo mnie zaskoczyła.

Anna zaproponowała mi, abym wprowadziła się do nich i zamieszkała razem. Dostałam osobny pokój z osobną łazienką i osobną kuchnią.

Synowa powiedziała, że jej matka już nie żyje, a ona chciała, żeby jej dzieci miały babcię, więc zaproponowała mi, żebym z nią zamieszkała, bo było tam wystarczająco dużo miejsca dla wszystkich.

Zamieszkałam więc z synem i synową i zaczęłam wynajmować swoje mieszkanie, co jest dobrym uzupełnieniem mojej emerytury. Chociaż nie ma problemów z finansami, ponieważ mój syn dobrze nas utrzymuje. Na początku marca urodził się mój wnuk, i teraz jestem szczęśliwą babcią. Moja synowa okazała się wspaniałą osobą, jestem szczęśliwa, że ją mam.