– Kochanie, teraz jesteśmy jedną rodziną, i wszystko musimy rozwiązywać razem – powiedział Piotrek spokojnie

Nigdy nie myślałam, że zaraz po naszym ślubie będę musiała radzić sobie z problemami Marcina. Gdyby ktoś powiedział mi o tym kilka lat temu, nie uwierzyłabym.

Obudziliśmy się rankiem od uporczywego dzwonienia na mój telefon. Podniosłam się, spojrzałam i nie rozumiałam, dlaczego mój mąż odbiera telefon w tak wczesnej porze.

– Cześć! Słuchaj, Krzysztof miał u mnie pożyczone pieniądze!

Nie byłam jeszcze w pełni obudzona, a ktoś już stawiał mi roszczenia.

– Kiedy jesteś wolna, możemy się spotkać dzisiaj lub jutro?

– Jakie pieniądze? Po raz pierwszy o tym słyszę.

– No, pożyczył ode mnie trzy tysiące złotych! Waszymi gośćmi podarowaliście koperty, więc możesz wziąć z nich! Nie chcę czekać długo, aż mi je odda!

Nie rozumiałam, co się dzieje, i poszłam do Marcina, męża.

– Tak, pożyczyłem mu pieniądze – przyznał się spokojnie.

– Ale dlaczego chce je ode mnie?

– Nie wiem! Nie martw się, oddam mu je.

– Dobrze, ale naszych ślubnych pieniędzy nie ruszaj!

– Kochanie, teraz jesteśmy jedną rodziną, i wszystko musimy rozwiązywać razem.

Tylko dlatego, że nie chciałam kłócić się od pierwszego dnia z nową rodziną, oddałam dług Krzysztofowi. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to nie będzie ostatni taki przypadek.

Później zadzwoniła do mnie mama mojego męża. Nie zdążyłam jej jeszcze przywitać, a już zaczęła rościć pretensje.

– Kiedy zobaczę swoje pieniądze? – powiedziała Zofia.

– Jakie pieniądze?

– Daj spokój, nie udawaj, że nie wiesz. Kiedy Krzysiek odda mi dług? Myślisz, że jesteś bardziej sprytna od nas? Nie zostawię tego tak po prostu!

– Mamo! Nie rozumiem o co ci chodzi? Jakie pieniądze? Kiedy to się stało?

– Wszystko wiesz! – kontynuowała burzliwie Zofia. – Nie uwierzę, że o tym nie wiesz! Żyjecie razem pod jednym dachem!

Potem musiałam wysłuchać jej przemowy o tym, że mój mąż i ja jesteśmy jak bezradne kociątka, które trzeba bawić, karmić i sprzątać po nich.

– Wy jesteście młodzi i macie pomagać rodzicom, a nie na odwrót! Wychowaliśmy was, a wy tak nam odpłacacie?

To mnie obraziło. Jestem dorosła, samowystarczalna, pracuję i przynoszę pieniądze do rodziny. A mój mąż wydaje się preferować rozwiązywanie problemów w sposób zupełnie nieracjonalny. Dlaczego więc to spada na moje barki?

Kiedy zrozumiałam, że nie mam już sił i nie mam tej sumy, poszłam do moich rodziców.

– Zwariowałaś, czy co? – krzyknął mój tata, dowiedziawszy się o mojej historii. – Dlaczego miałabyś spłacać długi męża ze swojego kieszeni? Gdzie on trzyma te pieniądze? Może przepuszcza je w jakichś grach, o tym nie myślałaś?

– Mamo, jak mogłam to wiedzieć? Skąd miałabym wiedzieć? Skoro nie żyliśmy razem. Czy mógłbyś pożyczyć mi przynajmniej część tej sumy? Bo zaraz zwariuję od dzwonków od mojej teściowej.

– Dziecko! Tata ma rację! Dlaczego masz spłacać długi męża ze swojej kieszeni? Gdzie on trzyma te pieniądze? Czy myślałaś o tym?

– Mamo, on nie jest taki!

– A jaki taki w takim razie? Przyjrzyj się sobie i zastanów się, czy teraz w pełni znasz swojego męża? To pierwszy raz, gdy widzę, jak się zachowuje.

– Co proponujesz?

– Niech sam wszystko spłaca, porozmawiaj z nim i wyjaśnij, że tak dorośla osoba nie postępuje w ten sposób. A potem zobaczymy, jak bardzo traktuje twoje słowa na poważnie i jak cię szanuje.

Teściowa nadal dzwoniła do mnie. Po prostu nie odbierałam telefonu, a mój mąż wydawało się, że w ogóle nie zwraca na to uwagi. Co radzisz w tej sytuacji? Bo już nie mam sił!