Macierzyństwo to nie narodzenie sobie kogoś, kto poda ci szklankę wody na starość. To odpowiedzialność za duszę, którą Bóg zdecydował się przyprowadzić na ten świat.” “Słyszę czasem od obcych, nieznajomych ludzi: ‘Nie nosź, bo przyzwyczai się’, ‘Nie kołysz, bo przyzwyczai się’, ‘Nie bierz, niech płacze’, ‘Nie rób tego, nie rób tamtego, bo przyzwyczai się’. Milcząco uśmiecham się i wiem, że będę nosić, kołysać i miłość dawać tak długo, jak Bóg pozwoli, bo: Czasem tracisz tyle czasu na niepotrzebne sprawy, zbędnych ludzi, lenistwo i puste zajęcia, że po narodzeniu dziecka każdego ranka dziękujesz Bogu, że chociaż nie zrobiłeś tego dnia niczego specjalnego, to jednak wykonujesz najważniejszą pracę na świecie. I ten rok czy dwa ‘wypadu’ ze zwykłego życia jest cenniejszy niż dziesięć udanych, kariery, pełnych podróży i wypoczynku dni! Najważniejsze, aby nie zapominać, że macierzyństwo to nie narodzenie sobie kogoś, kto poda ci szklankę wody na starość. To odpowiedzialność za duszę, którą Bóg zdecydował się przyprowadzić na ten świat. To nie twoja własność, nie twoje odbicie ani możliwość zrealizowania tego, czego nie udało ci się wcześniej. To cały Wszechświat, osobiste życie z własnym przeznaczeniem, celem! To przede wszystkim dziecko Boże, Jego ogromne błogosławieństwo, i nie daj Boże przekształcić miłości macierzyńskiej w egoizm. Kiedyś dziecko dorosło i będzie miało swoje życie, więc dopóki potrzebuje ciebie jak powietrza, ciesz się: nosź, kołysz, całuj, nie śpij w nocy i raduj się tym.

“Słyszę czasem od obcych, nieznajomych ludzi: ‘Nie nosź, bo przyzwyczai się’, ‘Nie kołysz, bo przyzwyczai się’, ‘Nie bierz, niech płacze’, ‘Nie rób tego, nie rób tamtego, bo przyzwyczai się’. Milcząco uśmiecham się i wiem, że będę nosić, kołysać i miłość dawać tak długo, jak Bóg pozwoli, bo:

Czasem tracisz tyle czasu na niepotrzebne sprawy, zbędnych ludzi, lenistwo i puste zajęcia, że po narodzeniu dziecka każdego ranka dziękujesz Bogu, że chociaż nie zrobiłeś tego dnia niczego specjalnego, to jednak wykonujesz najważniejszą pracę na świecie. I ten rok czy dwa ‘wypadu’ ze zwykłego życia jest cenniejszy niż dziesięć udanych, kariery, pełnych podróży i wypoczynku dni!

Najważniejsze, aby nie zapominać, że macierzyństwo to nie narodzenie sobie kogoś, kto poda ci szklankę wody na starość. To odpowiedzialność za duszę, którą Bóg zdecydował się przyprowadzić na ten świat.

To nie twoja własność, nie twoje odbicie ani możliwość zrealizowania tego, czego nie udało ci się wcześniej. To cały Wszechświat, osobiste życie z własnym przeznaczeniem, celem! To przede wszystkim dziecko Boże, Jego ogromne błogosławieństwo, i nie daj Boże przekształcić miłości macierzyńskiej w egoizm.

Kiedyś dziecko dorosło i będzie miało swoje życie, więc dopóki potrzebuje ciebie jak powietrza, ciesz się: nosź, kołysz, całuj, nie śpij w nocy i raduj się tym.