Mam teraz 57 lat i dwójkę dzieci. Moja córka jest bardzo szczęśliwa w małżeństwie, los zesłał jej tak dobrego męża. Marzyłam, że mój syn też się ożeni. Niedawno Adam powiedział, że przedstawi mnie swojej synowej i byłam bardzo szczęśliwa, ale nigdy nie myślałam, że będę wyglądać jak królowa obok mojej synowej

Niedawno obchodziłam urodziny. Mam teraz 57 lat i jestem rozwódką z dwójką dorosłych dzieci. Moja córka Marta wyszła za mąż dawno temu i jest już matką dwóch chłopców, moich wnuków. Na szczęście znalazła bardzo dobrego męża.

Mój zięć jest bardzo pracowitym człowiekiem, dobrze zarabia, pomaga w pracach domowych i kocha swoje dzieci, jest bardzo uważny na swoją żonę. Moja córka jest bardzo szczęśliwą mężatką.

Oczywiście, jestem spokojna o przyszłość mojej córki, i chciałabym życzyć mojemu młodszemu synowi takiego samego życia rodzinnego jak jego siostra. Ale on ma znacznie mniej szczęścia w życiu osobistym i przykro mi z tego powodu.

Życie Adama przez długi czas w ogóle się nie układało. A potem, nieoczekiwanie, mój syn bezpośrednio zasugerował mi, że spotyka się z kobietą, ale nie chciał mi jej przedstawić, dopóki nie będzie pewien, że wszystko jest w porządku i że jest to właściwa osoba, która może być jego bratnią duszą.

Kiedy przyszło do spotkania z nową dziewczyną mojego syna, która miała zostać moją synową, ostrzegł mnie, że jest trochę starsza od niego, ale jest bardzo miłą, uprzejmą i pracowitą osobą. A Adam zaczął mi ją tak zachwalać, że nie mogłam się doczekać, kiedy ją poznam.

Tak długo przygotowywałam się na jej przyjazd, że nawet kupiłam nowy obrus na stół. Stałam przy kuchence cały dzień od rana do wieczora, z niepokojem oczekując godziny, w której zobaczę moją przyszłą synową, matkę moich własnych wnuków.

Ale kiedy ona wkroczyła do mojego mieszkania, muszę powiedzieć, że bardzo się zawiodłam – kobieta wyglądała na bardzo dojrzałą, wydawała się zmęczona i ubrana była tak skromnie, że w porównaniu z nią, nawet pomimo mojego dość niemłodego wieku, wydawałam się być jak modelka.

Ale nie to było najgorsze – w trakcie naszej rozmowy okazało się, że była już dwukrotnie rozwiedziona i samotnie wychowuje trójkę dzieci z poprzednich małżeństw.

Przez cały wieczór mój syn powtarzał mi, że ma trudne życie i potrzebuje zrozumienia, i bardzo jej współczuje. Nie takiej osoby spodziewałam się jako przyszłej żony mojego jedynego syna i powiedziałam jej to wprost.

I obraziła się na mnie i pośpieszyła, żeby zapewnić mnie, że obecność trójki dzieci nie przeszkodzi jej dać mi kolejnego wnuka, już prawdziwie własnego. Szczerze mówiąc, nie wierzyłam jej w ogóle, to dla mnie było coś niepojętego. Nie wiem, jak teraz wytłumaczyć synowi, że taka kobieta mu nie pasuje.

Oczywiście chcę, żeby był szczęśliwy i założył rodzinę, ale nie może mieć szczęśliwej przyszłości z wielodzietną matką. Nie jest nawet w stanie wykarmić jej dzieci, nie mówiąc już o ich przyszłym wspólnym dziecku.

Ale syn mówi, że naprawdę ją kocha i przygotowuje się do ślubu, mówiąc, że nigdy nie zmieni zdania, że to jest osoba, której potrzebuje. Jak mam go przekonać, że nigdy nie będzie szczęśliwy z nią i jej dziećmi?

Nie mogę iść na ten ślub, wstydzę się nawet zaprosić tam rodzinę. Co powie moja rodzina? Nie takiej przyszłości chciałam dla mojego syna. Czy nie mam racji?