Mężczyzna zostawił dla mnie swoją żonę i dzieci, a ja po tym już go nie chcę widzieć!

Tak się stało, że poznałam wspaniałego mężczyznę. Rozpoczęliśmy związek, który uważałam za całkiem poważny i szczęśliwy. Wszystko zmienił pewien dzień, kiedy wyznał mi, że jest żonaty. Szczerze mówiąc, zupełnie się tego nie spodziewałam i nie mogłam nawet przypuszczać czegoś takiego. Po usłyszeniu tego od razu postanowiłam zakończyć nasz związek.

Nie chciałam zabrać męża i ojca, marzyłam o normalnej, pełnej rodzinie. Natychmiast po moim oświadczeniu o naszej rozstani się, powiedział, że kilka dni temu złożył pozew o rozwód.

Nie mam zamiaru podzielać jego stanowiska i okazywać zrozumienia, jego podejście do mnie jest nie do zniesienia. Nie chcę wiązać mojego życia z kłamcą, który oszukiwał mnie przez wiele lat. Jak mam mu teraz zaufać? Jak otworzyć mu serce? Myśli, że uczynił coś dobrego dla mnie – zostawił rodzinę, więc powinnam mu wybaczyć.

Ale nie, stracił moje zaufanie, teraz rozumiem, że tracę cenny czas na tchórza, który boi się ponosić odpowiedzialność i podejmować jakiekolwiek decyzje. Gdyby od razu zdecydował, z kim chce być, moja reakcja byłaby zupełnie inna. Postąpił po prostu nieludzko.

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie jego żona. Nie wiem, skąd zdobyła mój numer, ale jej łzy wciąż nie mogę zapomnieć. Ta kobieta żyła w strasznym niezrozumieniu, a jej dzieci były stale świadkami histerii matki. Nawet boję się postawić się w ich sytuacji!

Prawdopodobnie mój były kochanek nigdy czegoś takiego nie doświadczył, w przeciwnym razie nie odważyłby się na zdradę. Było mi przykro słuchać histerii opuszczonej kobiety z dziećmi, która obwiniała mnie o wszystko i przeklinała moje życie. Dlaczego zdecydował, że zasłużyliśmy na to? Dobrze, mam pewność, że już nigdy nie chcę go widzieć. Być może się opamięta i wróci do rodziny, jego żona na pewno go przebaczy i przyjmie. Ich relacje będą inne, ale kobiecie będzie spokojniej. Dzieci potrzebują ojca, coś, z czym nie można polemizować. Nie mam prawa niszczyć ich szczęścia, dlatego schodzę z areny!