Mój brat i szwagierka postanowili sprzedać dom mojej matki, dać mi mój udział, a następnie zabrać moją matkę do siebie. Ale jestem przeciwna temu. Ten dom należy do mamy, i jest jej potrzebny, to jej zakątek na tej ziemi, gdzie wszystko zostało zrobione z miłością, dlatego nie pozwolę go teraz sprzedać

Żona mojego brata chce, żeby moja mama sprzedała swój dom, ponieważ nie mają wystarczająco dużo pieniędzy, żeby kupić większe mieszkanie.

Od razu powiedziałam, że jestem temu przeciwna, ale mój brat i bratowa nie ustąpią, i obawiam się, że przekonają mamę do podjęcia tego złego kroku.

Nasza mama ma 68 lat. Od dawna jest na emeryturze i mieszka sama w wiosce, chociaż dom jest dość duży. Ten dom został zbudowany przez mojego ojca w jego czasach. Wszystko robił z założeniem, że nasza rodzina jest duża, więc i dom powinien być duży.

Mój ojciec miał szczerą nadzieję, że niektórzy z nas zostaną w wiosce. Ale nikt nie chciał zostać, bo ani mój brat, ani ja nie widzieliśmy tam żadnych perspektyw.

Po studiach znaleźliśmy pracę w mieście, więc żaden z nas nie wrócił do domu. Oboje założyliśmy własne rodziny i udało nam się nawet kupić własne mieszkania, choć niewielki.

Krótko mówiąc, radzimy sobie dobrze. Nasi rodzice zawsze nam pomagali, starając się zapewnić nam obojgu po równo. Kiedy zmarł mój ojciec, mama była bardzo smutna.

Ale ani mój brat, ani ja nie mogliśmy tego zrobić, ponieważ nasze życie było całkowicie związane z miastem. Ale pod koniec każdego tygodnia jadę na weekend do wioski mojej matki, nie tyle po to, by jej pomóc, ile by z nią porozmawiać.

Potrafi wykonywać prace domowe, ale naprawdę tęskni za spędzaniem czasu z dziećmi i wnukami. Więc mój mąż, dzieci i ja bierzemy torbę słodyczy i idziemy do domu mojej matki. Zawsze czeka tam na nas mnóstwo pysznego jedzenia, które mama przygotowuje specjalnie na nasz przyjazd.

Mój brat też przyjeżdża, ale znacznie rzadziej i zawsze sam. Jego żona Maria odwiedziła moją matkę zaledwie kilka razy w ciągu 20 lat ich małżeństwa. Nie lubi wsi i zawsze mówi o tym wprost.

I tym razem, w poniedziałek, mama zaczęła do nas dzwonić, że w sobotę czeka na nas w swojej wsi. Powiedziała, że czas coś zrobić, bo wiosna w pełni i razem zrobimy wszystko szybko i przygotujemy ogród do sadzenia.

Mój mąż, córka i ja natychmiast się zgodziliśmy i przyjechaliśmy w piątek wieczorem, aby rozpocząć pracę w sobotę rano. Piotr również obiecał matce, że tam będzie. Wyobraźcie sobie nasze zdziwienie, kiedy zobaczyliśmy Marię z nim w sobotę rano.

Ale moja synowa nie pomagała nam w ogrodzie, udawała, że cały dzień jest zajęta w kuchni. Nieważne, nie liczyliśmy na jej pomoc. Wieczorem usiedliśmy przy stole i wtedy synowa od razu zaczęła wypytywać o spadek.

Okazuje się, że chcą sprzedać swoje jednopokojowe mieszkanie i kupić trzypokojowe, ale nie mają pieniędzy. Dom mojej mamy należy po równo do naszej trójki – mnie, mojej mamy i mojego brata.

Maria wpadła więc na pomysł, żeby sprzedać dom i zabrać część należącą do Piotra. Albo mogliby całkowicie sprzedać dom, dać mi mój udział i w tym przypadku zabraliby matkę, żeby z nimi zamieszkała.

Oczywiście jestem temu przeciwna. Ten dom należy do mojej matki i ona go potrzebuje, to jej zakątek tej ziemi, gdzie wszystko jest robione z miłością, więc nie pozwolę go teraz sprzedać. Ale mój brat i bratowa się nie wycofują, ciągle wymyślają jakieś bajki, że mojej mamie będzie łatwiej mieszkać z nimi niż tutaj samej. Ale znając moją synową, bardzo w to wątpię.