Mój mąż znalazł nową, pozornie dobrą kobietę i teraz z nią mieszka. Ale trudno mi pozwolić mu odejść. Mieszkaliśmy razem przez 20 lat i jestem gotowa mu wybaczyć, byle tylko nie być sama

Nigdy nie sądziłam, że coś takiego może mi się przytrafić, ponieważ uważałam, że mój mąż i ja mamy bardzo silną rodzinę. A teraz, gdy już odszedł do innej kobiety, jestem gotowa wybaczyć mu wszystko, o ile tylko wróci do rodziny.

Wyszłam za mąż dość młodo: miałam wtedy 20 lat, a mój mąż 22. Szczerze mówiąc, prawdopodobnie wyszłam za mąż bardziej z kalkulacji, nie miałam szczególnej sympatii z mojej strony. Ale mój mąż był inteligentny, opiekuńczy i bardzo mnie kochał.

Potem urodziły nam się dzieci i życie toczyło się jak zwykle. Oboje pracowaliśmy i wiele osiągnęliśmy w życiu. Wydawało się, że w rodzinie też wszystko układa się dobrze – mąż traktował mnie z szacunkiem i miłością. Nieporozumienia zdarzały się, ale rzadko i szybko o nich zapominaliśmy.

Tak żyliśmy przez 20 lat. Prowadziliśmy gospodarstwo domowe, wychowywaliśmy dzieci, dbaliśmy o siebie nawzajem. Ale stopniowo zaczęłam zauważać, że mój mąż się oddala. Myślałam: praca się wlecze, codzienność, dzieci… Wszystko zwalałam na zmęczenie.

A ostatnio dowiedziałam się, że mój mąż mnie zdradza i byłam po prostu oszołomiona tą informacją. Wszystko zaczęło się dawno temu, kiedy spodziewaliśmy się naszego drugiego dziecka. W tym okresie było mi bardzo ciężko, musiałam być pod stałą kontrolą lekarzy. I w tym momencie on zaczął mieć romans. I tak to trwało przez 10 lat.

Trwałoby to dalej, gdybym się o tym nie dowiedziała. Widziałam, że coś jest z nim nie tak. Pytałam go, co mogę zrobić. Zawsze odpowiadał, że jest zmęczony (pracą, problemami z dziećmi – czymkolwiek).

W rezultacie dowiedziałem się całkiem przypadkowo. Sam się do tego przyznał. Chcieliśmy się rozwieść, ale zdecydowaliśmy, że dla dobra dzieci powinniśmy spróbować zostać.

Powiedzieliśmy sobie, z czego nie jesteśmy zadowoleni, próbowaliśmy coś w sobie zmienić. Mój mąż powiedział, że chce, abym poświęcała mu więcej uwagi, była bardziej czuła i troskliwa.

Ja z kolei starałam się być jak najlepszą żoną, gotowałam jego ulubione pierogi i otaczałam go miłością. Prosiłam go tylko o jedno: nie zdradzaj mnie!

Ale on nie mógł tego znieść. W końcu powiedział, że chce rozwodu i złożył pozew. Odszedł. Znalazł nawet nową kobietę, która wydaje się być dobrą kobietą i z którą teraz mieszka.

Trudno mi jednak pozwolić mu odejść. W końcu zawsze byliśmy dla siebie nawzajem, bez względu na to, co się między nami działo: chodzenie do sklepu, wykonywanie jakiejkolwiek pracy lub obowiązków domowych – wszystko robiliśmy razem. A może to strach przed nowym życiem? Nie wiem.

Jak mogę się uspokoić i znaleźć siłę, by zacząć życie od nowa? Wciąż zadaję sobie pytanie, czy jest to konsekwencja tego, że nie wyszłam za mąż z miłości, czy jest to nowoczesny wzorzec, ponieważ teraz wiele rodzin przechodzi przez to samo, co nasza.

Tak się do niego przyzwyczaiłam, że jestem gotowa wybaczyć mu wszystko, bylebyśmy tylko nadal byli razem. Nie raz sama próbowałam się z nim spotkać i mówiłam mu wprost, że wszystko mu wybaczę, że o wszystkim zapomnę, byle tylko wrócił, ale to wszystko na próżno – mój mąż twierdzi, że z tamtą kobietą jest mu lepiej. Co mam robić? Jak mam teraz żyć?