Mojej teściowej od początku nie przypadłam do gustu. Gdy zaszłam w ciążę, wyrzuciła mnie z domu w gwałtowny sposób. Mój mąż powiedział, że nie jest jeszcze gotowy do bycia ojcem

Poznałam Piotra na przyjęciu u naszych wspólnych przyjaciół. Zaprosił mnie na spacer, potem na kino, i tak zaczęliśmy się spotykać. Wynajmowałam mieszkanie, a Piotr mieszkał z matką w swoim własnym mieszkaniu. Po pewnym czasie młody mężczyzna zrobił mi oświadczyny.

Wzięliśmy ślub, ale mojej teściowej nadal nie byłam do twarzy. Ciągle mnie krytykowała, twierdząc, że nie jestem dobra gospodyni, nie potrafię gotować, a jej synek zawsze jest głodny i chodzi do pracy w niewyprasowanych koszulach, chociaż to wszystko było nieprawdą.

Bardzo kochałam mojego męża, zawsze chodził do pracy jak z nut, nawet buty mu czyściłam. Ale to wszystko nie było dobre dla mojej teściowej. Tak trwało przez kilka lat, zawsze było coś nie tak według niej, ale trzymałam język za zębami.

Nadszedł kolejny Nowy Rok, mieliśmy zamiar go spędzić z przyjaciółmi, ale zadzwoniła teściowa i powiedziała, że jest chora. Wymagała, aby jej syn natychmiast przyjechał i opiekował się nią, a ja musiałam siedzieć w domu i czekać na niego.

Minęło 10 dni, mąż ani razu nie zadzwonił do mnie, nie przyjechał, ani nie zapytał, jak się czuję. Jeśli próbowałam dzwonić, szybko mówił, że matka jest chora i prosił mnie, żebym przestała dzwonić, że sam przyjdzie, gdy matka wyzdrowieje.

Następnie mąż zadzwonił do mnie i powiedział, że nie zamierza wracać, a jeśli chcę, mogę przeprowadzić się do jego matki.

Jako że bardzo kochałam swojego męża, zgodziłam się na wszystko, byle tylko być z nim, ale to nie było dla niego ważne. Ale wróćmy do początku. Zaszłam w ciążę, a gdy moja teściowa się o tym dowiedziała, wybuchła wielkim skandalem i wyrzuciła mnie z domu w stanie błogosławionym.

Mój mąż, po namyśle, powiedział, że nie jest gotowy do bycia ojcem i że popełnił wielki błąd, biorąc mnie za żonę. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje ze mną, ale niestety to była prawda.

Zebrałam swoje rzeczy i odeszłam. Byłam już na urlopie macierzyńskim, pojechałam do matki, która mnie przyjęła, a tam urodziłam i zostałam, dopóki nie wróciłam do pracy.

Mąż płacił alimenty, ale odmawiał kontaktu z naszą córką. A teściowa stwierdziła, że nigdy nie miała wnucząt, co było przykre dla mojej córki, ale nie można zmuszać nikogo do miłości.

Wynajęłam mieszkanie, oddałam córkę do przedszkola i wróciłam do pracy. Wkrótce poznałam dobrego mężczyznę, wzięliśmy ślub, a córka nazywa go tatą. Wzięliśmy kredyt na mieszkanie i u mnie wszystko jest w porządku.

Były mąż ożenił się ponownie, a teraz teściowa sprząta, gotuje, a nowa synowa ją ciągle krytykuje, mówiąc, że wszystko robi źle. To się nazywa prawo bumerangu.

Niedawno teściowa zadzwoniła do mnie i prosiła o wybaczenie, namawiając mnie, abym się pogodziła z jej synem, ale powiedziałam, że jest już za późno, mamy już swoje rodziny, niech jej syn żyje tak, jak chce, i poprosiłam, aby już więcej do mnie nie dzwoniła.

Nie rób innym krzywdy, prawo bumerangu nie zostało jeszcze zniesione.