Nagłowiłam się niechcący, słysząc, jak gosposia rozmawia przez telefon, myjąc moje brudne rzeczy. Dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy o sobie

Postanowiłam zrzucić kilka nadmiarowych kilogramów, więc od kilku dni unikam korzystania z windy, chodzę lub czasem biegam po schodach. Nasza winda jest dość hałaśliwa, więc domownicy zawsze słyszą, kiedy ktoś wraca do domu. Wygląda na to, że moja sprzątaczka również liczyła na sygnał mojego powrotu, więc nie przerywała swojej rozmowy telefonicznej, gdy szukałam kluczy przy drzwiach.

Katarzyna pracuje u mnie jako sprzątaczka i dwa razy w tygodniu dba o porządek w mieszkaniu Anny. Doskonale sobie radzi w swojej pracy.

Niedawno wszędzie chwaliłam moją sprzątaczkę, ale teraz myślę, że lepiej byłoby, gdybym pogryzła się w język. Jeszcze niedawno Katarzyna cieszyła się moim zaufaniem i nawet dałam jej drugi klucz do mojego mieszkania. W środy zawsze mnie nie było w domu, więc Katarzyna rządziła się w moim mieszkaniu w zupełnej samotności.

Tego dnia Anna musiała stać się świadkiem rozmowy gosposi z jej przyjaciółką.

Dlaczego zdecydowała się na rozmowę w korytarzu? Przecież w trzypokojowym mieszkaniu jest mnóstwo miejsca. Zawsze kładzie telefon w torebce, którą zawiesza w korytarzu. Zawsze ubiera wygodne ubranie przed pracą, bo w jej pracy może zdarzyć się różne rzeczy. Praktycznie nigdy nie dzwoni do niej nikt. Dlatego myślę, że gdy zadzwonili, nawet nie pomyślała, że jej rozmowę słychać na klatce schodowej.

Stałam i słuchałam wszystkiego, co gosposia opowiadała o mnie. Opisywała mnie w najgorszych słowach, zarówno pod względem porządku w mieszkaniu, jak i mojej osobowości.

  • Potrzebują tylko kilku dni, żeby zamienić mieszkanie w śmietnisko. Jedzą jak świnie, nawet nie wyobrażasz sobie, jak dużo jedzenia wciskają w siebie. Katarzyno, ty nigdy nie widziałaś takiej brudnej, to prawdziwe świnie, nawet nie zawsze trafiają do kosza na śmieci.

Byłam tak zszokowana, bo myślałam, że Katarzyna jest dla nich miła, pomagając im w różnych sprawach, ponieważ sama wychowuje syna i córkę. Bardzo często oddawałam jej rzeczy moich dzieci, a na święta zawsze dodawałam jej porządną premię do pensji.

Katarzyna zawsze była miła, a raz nawet wyznała, że płacę jej praktycznie taką samą pensję, jak w jej głównej pracy.

  • Nawet ją poleciłam swoim znajomym i mamie. Nigdy nie słyszałam, żeby coś dodatkowego wygadywała. Ale musiałam to usłyszeć! – Mama jej się nie spodobała, i powiedziała, że nie wpuszcza obcej osoby do swojego domu, aby ta obrzucała ją błotem. Wtedy śmiałam się z jej braku zaufania, bo Katarzyna była wyjątkiem. Powiedziałam jej wtedy, że Katarzyna jest zupełnie inna.

Tego dnia schodziłam na dół po schodach i wróciłam windą na górę. Katarzyna przywitała mnie miłym uśmiechem, jakby nic się nie stało. Gdybym nie usłyszała tego brudu własnymi uszami, nigdy nie uwierzyłabym, że Katarzyna jest tak podstępna.

  • A co zrobiłaś w tej sytuacji? Co jej powiedziałaś?
  • Nic nie zrobiłam, po prostu oddałam jej pieniądze i odeszłam. Podzieliłam się z mamą, opowiedziałam jej całą historię, a ona powiedziała mi, że nie ma sensu zmieniać sprzątaczki, bo wszystkie są takie same.

Powiedziała mi wtedy:

  • Ta przynajmniej jest sprawdzona i dokładna. Szukając innej możesz stracić wiele czasu, a nikt nie wie, jak ona będzie sprzątać. Poza tym zaufanie trzeba sobie zasłużyć.

Co myślicie, jak postąpić w tej sytuacji? Czy lepiej wyrzucić tę gosposię? Czy matka Anny ma rację, że wszystkie gosposie mają uprzedzenia wobec swoich pracodawców?