Nigdy cię nie kochałem! To błąd!

Tak mówił mąż do swojej żony. Błąd, że się ożenił; to ona go na sobie wydała. I wiele innych rzeczy. Przeszli przez głęboki kłót i wtedy to powiedział. Nie bił, nie wyzywał. Po prostu stanowczo stwierdził: “Nigdy cię nie kochałem!”

Potem się pogodzili i kontynuowali swoje życie. Rzeka życia niosła ich dalej razem z dziećmi, rodzicami, zmartwieniami, pracą, kredytem, ogrodem – życie trwało. I nigdy nie wracali już do tej rozmowy. Rzeka życia płynęła szybko…

Ale żona była początkowo tak zszokowana słowami męża. Była zszokowana. Potem, wiesz, przyzwyczaiła się. Jeśli ktoś nie kocha, to jest jak jest. I nigdy nie kochał. Jasne. Zrozumiane. Jej matka też jej nie kochała w dzieciństwie. Ale jakoś żyli; można znieść, jeśli nie kochają. Można żyć w pokoju, unikać kłótni, rozmawiać grzecznie tylko o sprawach, wykonywać obowiązki domowe i małżeńskie…

Jeśli ktoś nie kocha drugiego człowieka, to co można zrobić? Nie można zmusić nikogo do miłości, a trzeba żyć dla dzieci i ogólnie rzecz biorąc – druga osoba również niekoniecznie musi kochać. Bez miłości można żyć. Trzeba po prostu zachować spokój i przyjaźń. Tak.

Minęło pięć lat. Wszystko cicho-spokojnie, relacje spokojne. A potem mąż w pewnym momencie objął żonę i powiedział, że ją kocha. Kocham cię!

Żona była zaskoczona. Odsunęła się nieco; od tego momentu zawsze odsuwała się nieco. I przypomniała mężowi, że jej nigdy nie kochał i nigdy nie kochał. Czy on o tym zapomniał? Mąż nawet się zaśmiał. Zaczął mówić, że prawie nie pamięta, co powiedział podczas kłótni. W jakiś sposób źle to wyraził, ona to wszystko przesadziła i źle zrozumiała. Nie miał na myśli tego. Po prostu był zły. Może coś takiego powiedział… Ale to wszystko bzdury!

A żona nawet nie słuchała, co mówi. Po prostu kiwała głową, zgadzała się. Przecież najważniejsze, żeby nie było więcej kłótni. Żeby te słowa nie padły ponownie. O nie-miłości.

Tak naprawdę przyzwyczaiła się do tego. Przyzwyczajenie się do życia bez miłości. Ludzie żyją; miłość nie jest obowiązkowa. Jeśli się pogodzisz i zaakceptujesz, można całkiem dobrze funkcjonować. Po prostu potem nie trzeba mówić: “Kocham cię!” To zbędne. To puste słowa, które nic nie znaczą. Słowa martwe. Takie słowa pisze się na nieapetycznym torcie, którego się nie da zjeść.

Miłość można zabić. Po prostu słowami. I nie można jej wskrzesić. Można po prostu żyć dalej w pokoju. Tak wiele osób to robi…