Ojciec postanowił opuścić rodzinę. On promienieje szczęściem, a matka znika na oczach

Rozumiem, że moi rodzice są dorośli i muszą sami rozwiązywać swoje problemy. Ale z drugiej strony jest oczywiste, że są częścią mojego życia i nie mogę całkowicie odciąć się od tego, co się dzieje.

Miesiąc temu zawalił się mój dotychczasowy świat. Od kilku lat mieszkam oddzielnie od rodziców. Mam własną rodzinę. Odwiedzałam mamę i tatę raz w tygodniu, w dzień wolny.

Podczas kolejnej wizyty znalazłam się nie w moim rodzinnym miejscu, które kochałam od dzieciństwa, ale na oddziale psychiatrycznym. Wszystko, co działo się wokół mnie, wydawało się złudne i fałszywe.

Tata poznał swoją pierwszą miłość przez przypadek. Z tego, co zrozumiałam, znali się prawie od czasów szkolnych. A teraz on i moja mama rozwodzą się, a tata przeprowadza się do sąsiedniego miasta, by zamieszkać z inną kobietą.

Moi rodzice byli małżeństwem od trzydziestu czterech lat! Mają dwójkę dzieci. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek mieli jakieś skandale czy nawet większe kłótnie. Myślałam, że to prawie idealny związek.

Po prostu przypadkowe spotkanie. Nie udało im się być razem w młodości. Kobieta wyjechała na studia na drugi koniec kraju i nigdy więcej się nie zobaczyli.

Nawiasem mówiąc, ona też ma rodzinę. Męża, dzieci – wszystko jest tak, jak być powinno. Teraz, podobnie jak mój ojciec, rozwodzi się, aby rzucić się w ramiona mojego ojca jako wolna kobieta.

Z jednej strony jest to nawet sprawiedliwe. Żadne z nich nie zdradziło swojego partnera. Szczerze przyznali się do wszystkiego i postanowili się rozwieść. Ale kto czuje się przez to lepiej?

Moi rodzice się rozwodzą, ale ojciec nie ma gdzie mieszkać. W dodatku jego nowa kobieta nie jest jeszcze wolna. Więc nadal mieszka z matką w tym samym mieszkaniu. A ona z kolei dalej wariuje.

A to, że mama zaczęła mieć problemy, widać nawet gołym okiem. Tydzień temu udało mi się namówić ją na wizytę u psychoterapeuty. Byłam poważnie zaniepokojona jej stanem psychicznym.

Aby uniknąć ponownego spotkania z ojcem, mama praktycznie przestała wychodzić z pokoju. Nic nie jadła. Mamie przepisano jakieś środki uspokajające.

Mój ojciec to inna sprawa. Wygląda jak zakochany nastolatek. Nieustannie koresponduje ze swoją nową/starą kochanką. Jego twarz promienieje szczęściem. Kontrastuje to szczególnie z twarzą mojej matki.

Zawsze kochałam mojego ojca. Myślałam, że mamy dobre relacje. Ale nie potrafię patrzeć, jak cieszy się, gdy moja matka dosłownie odchodzi na moich oczach.

Próbowałam rozmawiać z ojcem kilka razy. Prosiłam go, żeby przynajmniej wyprowadził się z domu mojej mamy. W końcu jego obecność tylko pogarsza sytuację. Ale mój tata nie chce nic słyszeć. Mówi, że nie będzie teraz wydawał pieniędzy na takie bzdury. W końcu i tak wprowadzi się do swojej wybranki.

Moja mama jest na skraju załamania nerwowego, a ojciec lata na skrzydłach miłości i pogarsza jej samopoczucie. Nie mogłam tego dłużej znieść i pokłóciłam się z ojcem. Powiedziałam mu wszystko, co myślę o jego zachowaniu.

Powiedziałam mu również, że już nigdy nie zobaczy swoich wnuków. Teraz tata szczerze zastanawia się, co zrobił źle.

Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Wczoraj pochowaliśmy naszą babcię. Była mamą mojej mamy. Na pogrzebie mama trzymała się przez chwilę, a potem po prostu poszła do swojego pokoju i siedziała tam cały dzień.

Nie wiem, czym jest ta czarna smuga. Jakby wszystkie nieszczęścia postanowiły spaść na nas naraz.

Jak pomóc mamie w takiej sytuacji. Nie mogę być z nią cały czas. Mam dwójkę dzieci. Najmłodsze ma zaledwie dwa i pół roku. Po prostu nie mam komu wszystkiego zostawić.

Może po wyjeździe taty nasze życie trochę się poprawi? Jak mogę pomóc mamie? Tak mi jej żal.