On podwiózł chłopca z bukietem i dopiero po dwóch miesiącach dowiedział się, że uratował ludzkie życie

Kilka lat temu pracowałem jako kurier w jednym znanym sklepie internetowym. Dostali mi samochód, rozwoziłem towary i czasami przyjmowałem zamówienia. To właśnie wtedy poznałem swojego najlepszego przyjaciela. Trudno uwierzyć w tę historię, ale to naprawdę prawda.

Pewnego razu wracałem do biura po zrealizowaniu zamówienia i zobaczyłem, jak biegnie za autobusem chłopak z ogromnym bukietem róż. Kierowca nie zamierzał się zatrzymać i pojechał dalej. Chłopak był zrozpaczony, więc postanowiłem pomóc.

Okazało się, że musiał dojechać w tę samą okolicę, co ja. Wszystko towarzyszył mi na tej drodze, wyrażając wdzięczność. Widziałem, że był zestresowany i trochę smutny. Oczywiście, nie przyjąłem od niego pieniędzy, dojechałem go do celu i ruszyłem w swoje sprawy.

Po kilku miesiącach dostałem telefon. Na drugim końcu słuchawki jakiś chłopak wymienił moje imię i zaproponował, abym został ojcem chrzestnym jego dziecka. Nie zrozumiałem od razu, kto to jest, ale upierał się, że jesteśmy sobie znani. Okazało się, że to ten sam chłopak. Z samochodu skopiował mój numer, bo tam leżała moja wizytówka, i teraz go potrzebował.

Tego dnia jego dziewczyna dowiedziała się o ciąży i nie chciała zostawiać dziecka, ale on zdołał ją przekonać, i urodził się cudowny chłopiec. A teraz wyobraź sobie, co by się stało, gdybym mu nie zaoferował podwiezienia?

Taka przypadkowa pomoc pomogła uratować niewinne życie i stać się ojcem chrzestnym!