Pojechałam na “urlop”, a mąż poprosił, żebym nie wracała…

Tę historię opowiedziała jedna z moich znajomych dziewcząt w Wielkiej Brytanii. Zrobiła na mnie wrażenie, i nawet teraz nie wiem, co bym zrobiła.

Inna przeprowadziła się do Anglii 4,5 roku temu w celach edukacyjnych, po czym szybko znalazła pracę w firmie, która była gotowa sponsorować jej wizę.

W trakcie pracy i organizowania nowego życia, Inna poznała wielu Brytyjczyków i nawiązała przyjaźnie. Kilka lat później wyszła za Brytyjczyka i wkrótce zaszła w ciążę.

Nie, Inna nie planowała wychodzić za mąż i nie miała planów na rodzinę tak szybko. Miała ambicje zawodowe i uczyła się na nie przez wiele lat, ale miłość zmieniła wszystko.

W Ukrainie zostawiła mamę i babcię, do których regularnie podróżowała. Starsze pokolenie opiekowało się dzieckiem, podczas gdy Inna zajmowała się sprawami związanymi z gospodarstwem domowym – opłacaniem rachunków za media, rozmawianiem z lekarzami, jak to bywa…

I nagle, w jednym z tych “urlopów”, Inna, w ciąży i z dzieckiem na rękach, otrzymuje od męża wiadomość:

“Proszę, nie wracaj, już nie chcę żyć z tobą”.

Przez chwilę wyobraź sobie, że jesteś Inną.

Osoba, którą kochasz i znasz jak własną kieszeń… macie 1,5 wspólnego dziecka… I nagle to się dzieje.

Okazało się, że Inna nie bardzo dogadywała się z synem męża z pierwszego małżeństwa. Nie, dziewczyna go nie biła ani nie traktowała źle, nie próbowała go izolować ani czegoś podobnego, po prostu nie starała się udawać miłości, której nie czuła.

Ale Brytyjczyk nie był w stanie tego zrozumieć, więc postanowił pozbyć się zarówno żony, jak i dzieci. Od razu pakietem. 3 w cenie 2. A powiedzenie wprost o “rozwodzie” okazało się trudne, nie pasuje to do brytyjskiego stylu – nie wchodzić w otwartą konfrontację.

Teraz Inna ma dwie opcje:

Wrócić do Wielkiej Brytanii i zacząć proces sądowy o wizę i alimenty (długi i kosztowny), żyć w domu z obcą osobą lub szukać pracy i mieszkania, a potem niani i pracy.
Opuścić takiego mężczyznę, być dumna matką samotnie w Ukrainie. Nasze kobiety podnosiły dzieci w gorszych warunkach!