Pragnę podzielić się radą dla wszystkich przyszłych synowych: jeśli zostaliście zaakceptowane w rodzinie, to pamiętajcie o wdzięczności!

Odwiedziłam wczoraj mojego syna i jego żonę, którzy mieszkają osobno. Lepiej bym tego nie robiła, bo całą noc płakałam i teraz leżę chora z wysokim ciśnieniem. Wyszli za siebie całkiem niedawno, a mój syn jest jeszcze młody, prosiłem go, aby poczekali. Ale nie, uparł się, że to miłość jego życia. Jest bardzo podobny do swojego ojca – najpierw działa, a potem myśli, jak wydostać się z opresji.

Więc przyszłam do nich w odwiedziny. Zadzwoniłam wcześniej i powiedziałam, że będę za godzinę. Uważałem, żeby nie planowali niczego, nie lubię niezapowiedzianych gości. Przeszłam próg, oni wyszli, przywitali mnie i rozeszli się po pokojach. Ona natychmiast wzięła telefon do ręki i zajęła się nim. Powiedziała, że jeśli chcę, to mogę sobie zrobić herbatę na kuchni. Byłam w szoku. Gdzie jest uprzedza, gościnność? Przecież to nie obca osoba przyszła do ich domu.

Syn poszedł do sklepu, żeby kupić jakieś ciasteczka na herbatę. W międzyczasie kurier przyniósł jej rzeczy, które zamówiła. Lśniła z radości, opowiadała, że te fajne marki rzeczy były prawie za darmo. Nie rozumiem, po co jej tyle ubrań. Pracuje teraz zdalnie za grosze, siedzi w domu – gdzie ona to wszystko będzie nosić? A mój syn ma spełniać jej zachcianki od rana do wieczora.

W skrócie, bardzo się przygnębiłem. Mówiłem synowi: “Żyjcie, obserwujcie ją, po co tak od razu się żenić”. Ale on upierał się: “Kocham, i tyle”. No to co teraz robić? Teraz jej nie wygonisz – dobrze się ustawiła. Po prostu nie wiem, co dalej. W ich domu chaos, lodówka pusta – a kiedy pojawią się dzieci? Czy oni mi je przyniosą? A przecież ona nie potrafi gotować.

Teraz leżę przez całe dni i to mnie bardzo martwi. Żal mi syna, nie chcę, żeby spędził z nią całe życie. Teraz nie wiem, jak ją wysłać z powrotem do matki. Niech matka spełnia jej zachcianki. Teraz porządne i pracowite dziewczyny są na wagę złota, takich nie można znaleźć. Ale lepiej jest być samemu. A syn mnie denerwuje, nie myśli o przyszłych dzieciach, jaka będzie matką, sama jak dziecko.

Czy naprawdę teraz cała młodzież jest taka – leniwa i nierozgarnięta? No wzięli cię za mąż, a tym bardziej tak dobry chłopak, a ty powinnaś modlić się do niego i dziękować jego matce, że wychowała takiego mężczyznę, a nie kręcić nosem.