Przestałam być dobra dla wszystkich i moje życie stało się lepsze: moja historia…

Ja, jak wielu innych, prawdopodobnie przyzwyczaiłam się do zadowalania innych ludzi. Przez całe moje 40 lat słuchałam innych i bałam się odmówić komukolwiek z powodu mojej niekonfliktowości. Nawet mojemu mężowi – gotowałam to, czego chciał, ubierałam się tak, jak mówił, robiłam to, co mówił, i nawet gdzie wyjechać na wakacje decydował mój mąż.

Oczywiście, dokładnie tak samo spełniałam wszystkie życzenia moich dzieci. Przecież nie lubiły jedzenia zwykłych makaronów, na przykład, więc codziennie musiałam stać przy kuchni, aby zaskoczyć swoją rodzinę czymś nowym. Bo jedzenie jednego i tego samego przez dwa dni – to było coś z innej bajki.

W rezultacie zapomniałam o sobie nie tylko w domu, ale także w pracy. Po prostu nie potrafiłam odmawiać, nie tylko szefowi, ale nawet przyjaciołom. Byłam tak bardzo przerażona tym, że kogoś urażę.

A co mi tam, to nie jest trudne. Tak, będę robić pracę kogoś innego, tak, poświęcę na to wiele czasu, ale przeważnie nie otrzymam nawet podziękowań. Ale przynajmniej nie muszę odmawiać i nie wchodzić w konflikty z innymi ludźmi.

Cóż, o czym tu mówić, skoro nawet uwag nie potrafiłam robić. Byłam tak przerażona, że kogoś urażę. Było mi łatwiej ustępować niż wchodzić w jakiekolwiek spory.

Jednak pewnego dnia poczułam taką zmęczenie, że to mnie oświeciło. Szczerze mówiąc, wszyscy mnie tak denerwowali, że przestało mi zależeć na tym, czy ktoś na mnie się obrazi.

Po prostu postawiłam swoje życzenie i potrzeby na pierwszym miejscu. Mąż chciał jeść? Zmęczyłam się, to może sam sobie ugotuj.

Na wiele prośb dzieci zaczęłam reagować znacznie prościej. Wyjaśniałam im, że są już wystarczająco dorosłe, aby same się obsługiwać. I wiecie co? Dzieci szybko zrozumiały, że ich mama to zwykła osoba z własnymi życzeniami i uczuciami, a także zmęczona.

Przestałam milczeć nawet w pracy. Jeśli koledzy popełniali błędy, to teraz nie spieszyłam się, aby zrobić to sama, tylko pokazywałam na ich niedoskonałości.

Po prostu zrozumiałam, że na siłę zadowalać innych nie ma sensu, a próbowanie tego jest zbędne. Po wszystkim to i tak nikomu nie przeszkadza.

Zresztą, radzę wam również podążać za moim przykładem. Wasza dobroć i tak nie zostanie doceniona. Wyrażajcie swoje zdanie i bądźcie sobą.