Tato z mamą wezwali nas, mnie i moją siostrę, na rodzinne spotkanie. Wtedy nawet nie przypuszczałam, że będzie mowa o spadku. Marta też się śmiała, była wesoła, dopóki nasz tata nie zaczął mówić o testamencie

Moja mama i tata są już dość starzy. Mama niedawno skończyła 67 lat, a tata 69. Niedawno mama i tata zaprosili mnie i moją siostrę do siebie.

Zjedliśmy razem miłą kolację. Rozmawialiśmy o tym, co wydarzyło się w życiu każdego z nas, a potem mój tata powiedział, że odbył bardzo poważną rozmowę z Martą i ze mną.

Mój tata zaczął wyjaśniać, że ja i moja siostra odziedziczymy ich dom w równych częściach, a moi rodzice już przygotowywali dokumenty, aby spadek był na nasze nazwisko. Marta na początku milczała. A potem powiedziała, że ma troje dzieci, a ja tylko jedną córkę, więc dobrze byłoby podzielić dom między wszystkie wnuki.

Nasz tata uważnie wysłuchał Marty i powiedział, że dziećmi powinni zajmować się rodzice, a nie dziadkowie, więc uznali, że dobrze będzie zostawić wszystko tylko Marcie i mnie. Sami będziemy zarządzać naszym majątkiem. Nasz tata i mama bardzo kochają swoje wnuki, ale chcieliby zostawić spadek swoim córkom i rozumiem ich, bo większość rodziców zawsze tak robi.

Marta od razu wstała i poszła do domu. Moja siostra bardzo obraziła się na naszych rodziców i od tamtej pory z nimi nie rozmawia. Mama i tata byli bardzo zdenerwowani. Nie wiem już, co robić, bo żal mi mamy i taty.

Teraz myślę, że może powinnam zgodzić się na propozycję siostry i dostać mniejszą część, a Marta niech weźmie większą, jeśli chce.

Jestem za pokojem w rodzinie, nie zamierzam dłużej trzymać pieniędzy. Nie chcę złych relacji między nami, żal mi moich rodziców. Ale mój mąż jest temu przeciwny, mówi, że to nie w porządku, że to niesprawiedliwe i nie powinnam ulegać Marcie.

Mąż argumentuje to tym, że ja i moja siostra będziemy opiekować się naszymi rodzicami, a nie jej dziećmi i to my będziemy dawać pieniądze, a nie wnuki, więc dzieci Marty nie mają z tym nic wspólnego. Ale czy mój mąż ma rację? Co powinnam teraz zrobić?