W ciągu 20 lat, kiedy nie było mnie w domu, moje dzieci wybudowały ogromny dom na wsi. Wróciłam z pracy i chcę sprowadzić tam męża, ale moje dzieci są temu przeciwne, uważają, że w wieku 60 lat jest już za późno na myślenie o małżeństwie.

Poznałam Michała, kiedy oboje przekroczyliśmy 40 lat. Byłam wówczas wdową, często odwiedzającą grób męża, gdzie spotkałam Michała, który zjawiał się u grobu swojej zmarłej żony. Obydwoje mieliśmy dorosłe dzieci – moja córka miała 20 lat, a jego syn 19 lat.

Zaczęliśmy się komunikować, strata naszych bliskich bardzo nas do siebie zbliżyła i zaczęliśmy się wspierać. Rok później zdecydowaliśmy się zamieszkać razem.

Jednakże nie mogliśmy uzgodnić, gdzie to miało się stać, więc pozostawaliśmy w zawieszeniu. W tym okresie popełniłam nierozważny krok, chwaląc się moim szczęściem koleżance, nawet przedstawiłam ją Michałowi.

Anna, moja przyjaciółka, wydawała się być z tego powodu zadowolona, gratulując mi i mówiąc, że mam prawo być szczęśliwa. Zauważyłam jednak, że moje relacje z Michałem nagle się pogorszyły. Nie rozumiałam, co się działo, pytałam go, ale milczał. Później Ania poinformowała mnie, że rozwodzi się z mężem.

Byłam zaskoczona, gdyż wszyscy wokół uznawali ich za wzorową rodzinę. Anna nie podzieliła się ze mną szczegółami sytuacji, a ja również nie pytałam, choć takie zdarzenia mają miejsce.

Na jakiś czas Michał zniknął z mojego życia, nie mogłam zrozumieć, co zrobiłam źle. Kilka miesięcy później wspólni znajomi przekazali mi wiadomość – Michał poślubił Annę.

Nie trzeba dodawać, jak trudno mi to było przyjąć. Aby zapomnieć o tym wszystkim, wyjechałam do pracy do Londynu, wysyłając pieniądze córce, która wyszła za mąż.

Po 20 latach nieobecności wróciłam do domu, gdzie moje dzieci zbudowały ogromny dom, oczywiście dzięki moim środkom, ale sama przeprowadziły ten projekt.

Kilka miesięcy temu postanowiłam, że nie chcę już wracać do pracy. Mam miejsce, gdzie mogę mieszkać, odłożyłam także trochę pieniędzy na wszelki wypadek, więc teraz mogę żyć trochę dla siebie. Zdecydowaliśmy razem z córką zamieszkać w naszym nowym domu. I wtedy w moim życiu pojawił się ponownie Michał.

Nie ułożyło mu się z Anną, mieszka teraz sam. Mówi, że o mnie nie zapomniał, ciągle myśli o mnie i jest mu bardzo przykro, że wszystko potoczyło się w ten sposób.

Michał ponownie nalega, abyśmy byli razem. Nie wiem, co powiedzieć, bo mimo wszystko ja też nie mogłam o nim zapomnieć.

Ale moja córka nawet nie chce słuchać o tym. Mówi, że jest przeciwna temu, aby Michał wprowadził się do nas. Dodaje, że w wieku 60 lat jest już za późno, aby myśleć o małżeństwie.

Ja również nie chcę przenosić się do jego małego dwupokojowego mieszkania, mając własny dom. Nie wiem, jaka jest właściwa decyzja w mojej sytuacji, żeby ani córka, ani ludzie mnie nie osądzali.