W mojej rodzinie są poważne nieporozumienia dotyczące pieniędzy, i po prostu nie rozumiem, jak wyjść z tej sytuacji. Pod koniec lutego sprzedałam swoją daczę i przekazałam wszystkie pieniądze mojej córce Marcie. Myślała, że postępuję słusznie, bo kto mógłby jej pomóc, jeśli nie jej własna matka. Ale dwójka moich starszych dzieci dowiedziała się o tym, i teraz mamy z tego powodu ogromne kłótnie w naszej rodzinie

Mam troje dzieci, z których wszystkie od dawna mają własne rodziny. Moja najstarsza córka Anna, moim zdaniem, jest dobrze ustatkowana. Ma wszystko, czego potrzebuje: mieszkanie, samochód, dobrą pracę. I ma tylko jednego syna. Mąż Anny bardzo dobrze zarabia i utrzymuje rodzinę. Jestem więc spokojna o moją najstarszą córkę.

Mam też syna Andrzeja. Ożenił się i sprowadził do naszego domu swoją synową. Teraz wszyscy mieszkamy razem w moim małym domu.

Mój syn i jego żona ciężko pracują, ponieważ chcą zaoszczędzić na własny dom. Moja synowa wydaje się być dobrą osobą, ale nie chce mieszkać ze mną na zawsze. Jednak dopóki nie mają jeszcze dzieci, mogą ciężko pracować i zarobić coś dla siebie. W międzyczasie ich sytuacja jest daleka od krytycznej.

Najbardziej martwię się o moją najmłodszą córkę, Martę. Ona, jej mąż i dzieci mieszkają w wynajętym mieszkaniu. Mają trójkę dzieci, wszystkie dziewczynki w wieku przedszkolnym.

Ja też miałam daczę, przychodziłam tam każdej wiosny, uprawiałam grządki, miałam własny ogródek – ziemniaki, marchew, buraki i cebulę, więc dacza bardzo mi pomagała. Ale pewnego dnia pojechałam odwiedzić Annę, zobaczyłam, jak żyją, i nie mogłam spać w nocy, myśląc o tym, jak im pomóc, ponieważ nie miałam żadnych dodatkowych pieniędzy.

Wtedy postanowiłm sprzedać daczę. Nie powiedziałam nic moim dzieciom, ponieważ nie mogły podzielić zbiorów między siebie, a my rozmawialiśmy o pieniądzach, i to dużo. Byłam pewna, że muszę zrobić to, co zaplanowałam, ponieważ moja najmłodsza córka naprawdę żyje w najgorszych warunkach.

Szybko znalazłam kupca, jeden sąsiad od dawna prosił mnie, abym mu sprzedała swoją działkę. A wszystkie pieniądze od razu przekazałam mojej młodszej córce, powinno jej wystarczyć na mieszkanie jednopokojowe. Marta była bardzo szczęśliwa i przez długi czas mi dziękowała.

Powiedziała o tym swojej siostrze i bratu, a oni zamiast cieszyć się z siostrą, powiedzieli mi, że źle zrobiłam, bo wszystkie dzieci są takie same, a pieniądze powinny być podzielone równo między nie. Nie sądziłam, że moje starsze dzieci są takimi egoistami! Myślę, że zrobiłam wszystko dobrze. Ale moja najstarsza córka i syn nadal mnie nie rozumieją.