Wróciłem z pracy wcześniej. Kiedy dotarłem do domu, zamiast żony, na kuchni zastałem obcą dziewczynę.

Ta historia przydarzyła mi się kilka dni temu. Do dziś nie mogę się otrząsnąć z tego szoku. Zacznijmy od początku. Pracuję na budowie.

Bardzo często powierzają mi zadania związane z rysunkami. Dopóki nie wykonam tych zadań, praktycznie cała produkcja stoi w miejscu, dlatego staram się wykonywać je jak najszybciej.

Tego dnia pracowałem tak intensywnie, że nawet nie zdążyłem zjeść obiadu. Jednak po ukończeniu wszystkich zaplanowanych zadań z rysunkami, zdecydowałem się wrócić do domu wcześniej, o godzinę wcześniej niż zwykle.

Szczerze mówiąc, bardzo głodowałem. Cały dzień intensywnej pracy naprawdę mnie wyczerpał. Kiedy dotarłem do naszego domu, zauważyłem, że w środku świeciło światło.

Pewnie moja żona już wróciła. Obecność żony sprawiła mi dużą radość, ponieważ oznaczało to, że czeka mnie smaczna i apetyczna kolacja. Szybko pobiegłem się przebrać i wziąć prysznic.

Kiedy wyszedłem z łazienki, otulony tylko jednym ręcznikiem, natknąłem się na obcą dziewczynę w kuchni. I była to na pewno nie moja żona…

  • Kim jesteś i co tu robisz? – zapytałem zdezorientowany.
  • Kim jesteście? – oburzyła się dziewczyna. – Jestem przyjaciółką gospodyni tego domu.
  • Jestem Denis, mężem gospodyni tego domu! – wybuchłem i patrzyłem na dziewczynę. Układanka powoli układała się na swoje miejsca. Najwyraźniej przyjaciółka Mariny przyjechała w odwiedziny, a ona zapomniała mi o tym wspomnieć.
  • Rozumiem już sytuację. Słuchaj, a czy moja żona zostawiła mi coś do jedzenia? – zapytałem. – Czy wiesz, gdzie ona jest?

Na takie niegrzeczne pytanie mojej gościnnej nie spodziewałem się zbyt uprzejmej odpowiedzi.

Dziewczyna szepnęła: “Wyszła do sąsiadki po korkociąg!” Następnie przez chwilę zamilkła. Potem wyjęła z lodówki zupę i zaczęła ją podgrzewać. Ja zaś chciwie rzuciłem się na talerz jedzenia i dopiero wtedy zrozumiałem, jak nieodpowiednio zachowałem się wobec naszej gościnnej.

Trochę obraziła się, ale i tak nieco kpiąco przypomniała, że na obcej kuchni kazałem obcemu mężczyźnie gotować. Dla pewności powiedziałem mojej żonie, żeby unikała takich niespodzianek w przyszłości!

Jej nieostrożność pozostawić przyjaciółkę samą w naszym mieszkaniu… A co wy o tym sądzicie?