– Zapamiętaj, synek, to jest święto rodzinne. Dopóki twoja rodzina nie jest pełna i nie macie dzieci, to my jesteśmy twoją rodziną. Musimy być razem

Nie powiedziałabym, że mój mąż to maminsynku, ale ma bardzo bliskie relacje z rodzicami. Po ślubie przeprowadziliśmy się do naszego własnego mieszkania, które dostaliśmy od teściów. Moje stosunki z nimi były serdeczne, za co jestem ogromnie wdzięczna. Mieszkaliśmy obok siebie, nasze mieszkania były w sąsiednich klatkach schodowych. Mąż nie biegał do mamy na obiad, a ja starałam się być przyzwoitą gospodynią.

Moja teściowa nigdy nie ingerowała w nasze sprawy rodzinne. Rodzice Włada często przychodzili do nas w odwiedziny, a jego mama często piekła pierogi. Kiedy postanowili przeprowadzić remont u siebie, przeprowadzili się na jakiś czas do nas. Pomagaliśmy, ile w naszej mocy. Ostatnio zauważyłam, że nasze relacje się psują. Teściowa coraz częściej zaglądała nam do portfela. Zaczęła mieć ochotę na nowy telewizor? Synu, kup! Stół do kuchni? Synu, kup! A potem lista życzeń zaczęła rosnąć. Przy tym zawsze pomagaliśmy w zakupach spożywczych i opłacaliśmy rachunki za media. Teściowa wiedziała, że odkładamy pieniądze na samochód, ale postanowiła, że jej życzenie jest ważniejsze.

– Wład, pomaganie rodzicom to twoja obowiązk. Poza tym wy jeszcze nie macie dzieci, po co wam tyle pieniędzy?

To prawda, jeszcze nie śpieszymy się z dziećmi. Chcemy trochę żyć dla siebie, podróżować, pracować, a potem myślimy o dzieciach. Jednak teściowa nie podziela naszego podejścia i stale powtarza, że potrzebuje wnuków.

Kropką nad “i” była kłótnia z teściową przed Nowym Rokiem. Okazało się, że wcześniej zawsze spędzaliśmy ten dzień z teściami. Raz mieliśmy możliwość odwiedzenia moich rodziców. W tym roku zaprosili nas znajomi. My z Władkiem uważaliśmy, że to dobra okazja do spotkania z młodymi ludźmi i zabawy. Kiedy teściowa dowiedziała się, że w tym Nowym Roku nie będziemy świętować razem, zrobiła wielkie zamieszanie.

– Co wy robicie? To przecież święto rodzinne! Jak możecie zamienić rodziców na przyjaciół? Nie jesteśmy wam potrzebni, co?

– Mamo, no co ty zaczynasz? Jesteśmy jeszcze młodzi, chcemy spędzić czas z osobami w naszym wieku. Z wami świętujemy pierwszego stycznia.

– Zapamiętaj, synek, to jest święto rodzinne. Dopóki twoja rodzina nie jest pełna i nie macie dzieci, to my jesteśmy twoją rodziną.

W tym momencie nie wytrzymałam i dodałam swoje trzy grosze, a potem zaczęło się. W rezultacie pokłóciliśmy się. Osobiście jest mi przykro, że teściowa nazwała naszą rodzinę “niekompletną”. Mogę urodzić i urodzę dzieci, ale tylko wtedy, kiedy ja i mąż będziemy do tego gotowi, a nie na jej życzenie.