Zasadniczo nie pomagałam mężowi, który jest na urlopie ojcowskim. Ale wracając do domu po pracy, oczekiwałam na gorącą kolację…

Kiedy urodziła się nasza starsza córka, musiałam znosić od Michała wiele upokorzeń. Tak wiele zarzutów i pouczeń, że po prostu chciałam rzucić to wszystko i uciec.

  • Dlaczego nie możesz mi zrobić herbaty? Jaka jest różnica w tym, że kładziesz dziecko spać, dwie minuty niczego nie zmienią. Pracuję całe dni, a ty siedzisz w domu i ciągle czegoś brakuje!
  • Dlaczego ciągle wytykasz mi te pieluchy? Skąd mam wiedzieć, jakie kupujesz. Weź wózek i idź na spacer z dzieckiem, nawet jeśli winda jest zepsuta. To tylko 5 minut, można z dzieckiem na rękach!
  • Co się stało w domu? Popatrz, ile brudu na podłodze! Siedziałam cały dzień w domu i nie mogłam posprzątać, lepiej przynieś mi pantofle.

Rozważałam rozwód z nim, ale zachowywał się w ten sposób tylko wtedy, gdy był w pracy. W weekendy pomagał mi w każdy możliwy sposób, bawił się z córką, nie żałował pieniędzy. Jego jedynym minusem było to, że “pracuje na pracy”, a ja “siedzę w domu”.

Zdecydowałam się na drugie dziecko tylko za jednym warunkiem: ja zapewnię rodzinę, a Michał weźmie urlop ojcowski. Był zachwycony możliwością “wypoczynku” w domu i natychmiast się zgodził.

Po dwóch miesiąch, wracałam do pracy jak na święto. I zaczęło się.

  • Wejdź do apteki i kup mieszankę, nie mam czym karmić dziecka – dzwonił do mnie za każdym razem, gdy wracałam z pracy.

Wtedy przypomniałam sobie, jak się ze mną obchodził, jak źle się czułam, że nie mogłam prosić go o pomoc i musiałam radzić sobie nie tylko z pracą domową, ale także z wychowywaniem dziecka.

  • Sam pójdź. Nie wiem, jakiej mieszanki potrzebujesz. Wszystko, pracuję, – brzmiała moja odpowiedź do niego.

Gdy byłam w pracy, nie zajmowałam się zbytnio obowiązkami domowymi. Czasami tylko kładłam dziecko spać, bo tęskniłam za nim przez cały dzień. Córka pomagała mu we wszystkim, a ja byłam w urlopie macierzyńskim i zostałam sama.

Kiedy wracałam do domu, natychmiast narzekał, jak ciężko mu było przez cały dzień. Ja po prostu nie słuchałam tego i mówiłam starszej córce przez obrazy:

  • Nie powinnaś pomagać tacie z braciszkiem, jeśli nie chcesz. Twój obowiązek to nauka.

Z czasem okazało się, że tylko ja pracuję, a córka uczy się, a on zostaje z dzieckiem. Wtedy zaczął mi zarzucać, że mu nie pomagam, że nie ma czasu na szczotkowanie zębów, a ja mogłabym chociaż zaproponować pomoc. Pewnego wieczoru przyszedłem do domu po pracy, a Michała z dzieckiem nie było w domu. Córka powiedziała mi, że poszli do swojej teściowej. Wtedy od razu zadzwoniłam do niego:

  • Ty mi nie pomagasz! Mam dość. Dziś pierwszy raz od dawna umyłam się normalnie, podczas gdy mama siedziała z wnukiem.
  • Dlaczego zachowujesz się tak? Przecież przez trzy lata żyłem w taki sposób, a nic się nie stało, ręce i nogi zdrowe.
  • Nie jesteś mną. Rozumiem, że zachowywałeś się źle wtedy. Ale minęło tyle lat, a ty nadal się mścisz? Po co mi taka żona? Widzisz przecież, że nie daję sobie rady, mogłaś pomóc, obrazami daleko nie zajedziesz. I w ogóle, składam wniosek o rozwód, a matka pomaga z dzieckiem. Ty osiągnęłaś, czego chciałaś.

Oczywiście, nie rozwiedliśmy się, przeprosiliśmy się nawzajem i uświadomiliśmy sobie swoje błędy. Teraz czuję wstyd za swoje zachowanie, ponieważ obrażenia i złość tylko wszystko niszczą.