Czy mama, czy… rodzina?

Marta i Piotr, po dwóch latach wspólnego życia, powitali na świecie dziewczynkę, a rok później urodził się synek. Wychowanie małych dzieci nie było łatwe, ponieważ Marta przez ten czas zajmowała się gospodarstwem, bydłem i ogrodem. Aby utrzymać rodzinę, Piotr wyjechał na pracę za granicę, a Marta wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim.

Stopniowo dzieci poszły do szkoły, a na Marci spoczęło przygotowanie do lekcji. Wszystko to spoczywało na jej barkach. Po ukończeniu szkoły córka wyszła za mąż, a syn służył w wojsku. Marta niemal co miesiąc podróżowała setki kilometrów, aby odwiedzić swojego syna. Pomimo ograniczonych możliwości finansowych rodziny, nie żałowała pieniędzy na podróż.

Później matka zaczęła marzyć o synowej, aby jej syn wziął ją z ich wsi, aby żyć blisko i mieć możliwość pomagania młodym. I tak się stało.

Na początku młodzi żyli w zgodzie. Kiedy urodziła się ich córka, Marta była niezmiernie szczęśliwa. Ale z czasem pojawiły się konflikty między nią a rodziną syna. Synowa zaczęła rzadko odwiedzać rodziców męża, a z biegiem lat oddalała się jeszcze bardziej. Nie pozwalała babci widywać swojej wnuczki i zabroniła synowi kontaktować się z własną rodziną.

Dla niego staje się niezwykle trudne określenie, kto jest dla niego ważniejszy – matka czy żona.

Marta płacze, zmaga się z problemami nerwowymi i wysokim ciśnieniem, tęskni za synem, który rzadko do niej przychodzi. Bardziej niepokoi ją to, że wnuczka, rosnąc w rodzinie syna, obserwuje, jak jej rodzice traktują rodzinę taty. To może wpłynąć na jej relacje z rodzicami w przyszłości. Niestety, jej rodzice o tym nie myślą.