Dzieci i mąż traktują mnie jak służącą!

Już mam tego wszystkiego serdecznie dość, więc muszę się wygadać. Bardzo kocham swoją rodzinę i cenię swoich bliskich, ale wszystko układa się zupełnie inaczej, niż bym chciała. Problem polega na tym, że mąż i dzieci traktują mnie jak służącą. Pracuję na równi z mężem, ale wieczorem czeka mnie sprzątanie, gotowanie, pranie, wykonywanie obowiązków domowych z dziećmi. Mąż może leżeć cały wieczór przed telewizorem i nawet śmieci nie wynieść. Prośby o pomoc są bezużyteczne – zawsze znajdzie milion wymówek.

Maksimum, co może zrobić, to przyprowadzić córkę ze żłobka. Połowę rzeczy zostawia w szafce, a czasem nawet przynosi dziecko w cudzej kurtce. Wolny czas spędza przy komputerze. Ja natomiast nawet usiąść nie mogę! Ciągle słyszę “daj jedzenie”, “zrób herbatę”.

Czasami ręce opadają na tyle, że chce się rzucić wszystkim i uciec na bezludną wyspę. Nawet na zwolnieniu lekarskim odpocząć nie mogę. Ostatnio skręciłam nogę, więc nawet nie chciał ode mnie odwieźć do szpitala – sama musiałam się tam dostać. Nikogo absolutnie nie interesuje, jak się czuję. A dzieci – dokładne odbicie ojca. Oni okropnie się do mnie zachowują. Jak mogłam wychować takie bezduszne i egoistyczne dzieci?

Myślę, że wiele kobiet zna to uczucie. Staramy się zadowolić wszystkich i wszystko spada na nas. Bliscy widzą, że sobie radzimy, więc nie napinają się. Mąż uważa, że jego głównym zadaniem jest zarabianie pieniędzy. Ale przecież ja też przyczyniam się do budżetu rodzinnego! Dlaczego więc mam obsługiwać wszystkich? Nikt nie zauważa mojej pracy i nawet nie dziękuje. To jest smutne do łez.