Kiedyś wydałam całą pensję na nowe ubrania. Mojemu mężowi bardzo się to nie spodobało, powiedział, że jeśli nie przestanę tego robić, to się ze mną rozwiedzie. Wtedy powiedziałam mu, że odchodzę od niego i wyjeżdżam za granicę

Wyszłam za mąż bardzo młodo, zaraz po ukończeniu szkoły, wprost na ślubny kobierzec. Poświęciłam całe swoje życie wszystkim oprócz siebie, a teraz, gdy mam 45 lat, postanowiłam wszystko zmienić.

W wieku 18 lat zostałam matką. Mieszkaliśmy z teściową w jej mieszkaniu, a mój mąż i ja mieliśmy tylko jeden pokój. Kuchnia i łazienka były wspólne. Przeżyłam więc szkołę przetrwania u teściowej.

Przez 15 lat dzieliliśmy jedno mieszkanie, a tutaj urodził się mój drugi syn. Sytuacja trwała, dopóki teściowa nagle nie wyszła za mąż, przeprowadzając się do męża i pozostawiając nam swoje mieszkanie. Mimo że odwiedzała nas często w celach kontrolnych, potrafiliśmy się z tym pogodzić.

Jestem mężatką od 27 lat, a przez ten cały czas nigdy nie stawiałam siebie na pierwszym miejscu, gdyż moje dzieci i mąż zawsze byli dla mnie najważniejsi. Nigdy nie kupiłam nowych ubrań, nosiłam rzeczy przez lata, często z drugiej ręki. Wizyty u fryzjera na fryzurę, makijaż czy manicure były zbyt kosztowne, więc wolę było zainwestować w coś smacznego dla moich chłopców.

Nie otrzymywałam prezentów na urodziny od męża czy synów, bo nie było to tradycją w naszej rodzinie. Wakacje nad morzem nigdy nie wchodziły w grę z powodu niechęci męża do upałów.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to wszystko zmyślam, ale niestety, to moje prawdziwe życie, które prowadziłam przez wiele lat. Choć mąż zawsze traktował mnie dobrze, nigdy nie padło złe słowo, to wszystko, co mogę powiedzieć o naszym małżeństwie.

Przez lata pracowałam, poza okresem urlopu macierzyńskiego, więc zarabiałam pieniądze. Jednak nigdy ich nie wydawałam na siebie, bo to nie była nasza droga.

Ostatnio odwiedziliśmy przyjaciół, a ja zauważyłam spojrzenia męża na piękne, zadbane kobiety, co sprawiło, że poczułam się zawstydzona. Wtedy postanowiłam, że zmienię swoje podejście i zacznę kochać samej siebie.

Łatwo to było powiedzieć, ale trudno zrobić. Jednak zaczęłam się zmieniać, a mój mąż i synowie od razu to zauważyli. Moi dorośli synowie nadal mieszkają z nami, ale teraz też czekają, aż ich matka im zrobi śniadanie rano, podczas gdy ja postanowiłam trochę więcej spać.

Natychmiast poświęciłam swoją pensję na nowe ubrania. Poszłam do fryzjera, zmieniłam fryzurę i zrobiłam paznokcie. Wieczorami chodzę na siłownię, a gotowanie na kolację przestało być moim obowiązkiem.

Mój mąż początkowo nie był zadowolony z tych zmian, musiał nauczyć się samemu wyjmować zupę z lodówki i ją podgrzewać. Nawet zagroził rozwodem, jeśli nie przerwę tego “cyrku”.

Ale ja nie zamierzałam przestać. Byłam tak szczęśliwa w tym nowym stanie, w którym w końcu zaczęłam kochać siebie i dbać o siebie, że powiedziałam mężowi, że to ja się z nim rozwiodę i wyjadę za granicę.

Teraz wszystko układa się dobrze. Mój mąż mówi, że jest dumny ze mnie. Czasami daje mi kwiaty i robi rano kawę

Wiele lat zajęło mi zrozumienie, czego tak naprawdę chcę i cieszę się, że zdecydowałam się na zmiany w moim życiu.