Mój mąż oziębił się do mnie, ale mimo to nadal go kochałam. Wszystko zmieniło się po jednej rozmowie z jego przyjacielem

Można czekać na kogoś przez wiele lat tylko w jednym przypadku: gdy jest to tego warte. Czekałam całe 4 lata, a na końcu okazało się, że nie był tego wart.

Jestem w małżeństwie od pięciu lat. Pierwszy rok był najlepszy, tyle uwagi od męża, że nie mogłam sobie nawet wymarzyć takiej miłości, ale potem wszystko się zmieniło. Jego miłość gdzieś zniknęła. Oziębił się do mnie, przestał być czuły, nie darował kwiatów, nawet dobrym słowem nie pocieszał.

W ostatnich latach często kłóciliśmy się z powodu tego, że znikał z przyjaciółmi, mało czasu poświęcał mi i naszej rodzinie. Już nie chodziliśmy do restauracji, nawet przestaliśmy razem wychodzić. Dzień zaczynał się od przygotowywania mu śniadania i kończył przygotowywaniem kolacji. Szczególnie nie rozmawialiśmy, jak kiedyś. Zawsze powtarzał to samo: “Boli głowa, jestem zmęczony, nie działa na mnie nerwowa”. Starałam się dać mu spokój, nie przeszkadzać mu w odpoczynku. Czekałam, aż wróci do swojego starego siebie. Minęły dni, miesiące, lata, ale z każdym dniem robiło się tylko gorzej.

Zauważyłam, że oziębiłam się do niego. Żyliśmy jak sąsiedzi. Nie robiłam mu awantur, nie kłóciłam się, nie płakałam, nie dlatego, że nie miało to sensu, po prostu oziębiłam się i może miłość zniknęła.

No cóż, kto zachowałby miłość przy takim traktowaniu? Pewnego dnia przypadkiem usłyszałam rozmowę męża z kolegą, który niedawno rozpoczął pracę. Mąż zaprosił go na piwo, a on odmówił, mówiąc, że chciałby spędzić czas z żoną. Mąż wtedy powiedział mu: “No, ty jesteś zdominowany. Czemu boisz się swojej żony? Nie spodziewałem się, że jesteś taki.”

Następnego dnia wrócił do domu i zapytał mnie: “Czy mnie kochasz? A kiedyś byłaś zazdrosna?” Nie wiedziałam, co dokładnie się stało i dlaczego pojawiły się takie pytania do mnie, ale nie ukrywałam nic. Powiedziałam mu całą prawdę, że zmęczyłam się czekaniem na niego, kłóceniem się z nim, bo zrozumiałam, że to bez sensu. “Jeśli ktoś chce, to przyjdzie; jeśli nie przychodzi, to lepiej iść samemu” – powiedziałam mu. Dwa miesiące po tej rozmowie odeszłam od niego. Nie żałowałam, wręcz przeciwnie, zrozumiałam, że powinnam była odejść wcześniej.

Można czekać latami, jeśli to jest tego warte, jeśli nie, trzeba jak najszybciej puścić wszystko i zacząć nowe życie.