Moja córka chce się rozwieść z mężem z powodu nienormalnej teściowej

Moja wnuczka ma już 3 lata, a konflikty między córką a teściową trwają nadal. Zięć zapowiada swoje plany, a odpowiedź jest zawsze ta sama: “Przyprowadźcie mi wnuczkę. Będzie u mnie najlepiej.” Jeśli mówią, że przyjeżdżają do nas, od razu wyraża niezadowolenie. Nie podoba jej się to.

Moja córka ma charakter, ale jest wyrozumiała. Teściowa ciągle uczyła ją, czym karmić wnuczkę, jak ją nosić i co na nią zakładać. Kupowała wnuczce nie nowoczesne ubrania dziecięce, ale takie, które istniały kiedyś. Zapewniała, że to jest naturalne, a nie syntetyczne. Córka próbowała wyjaśnić, że nowoczesne marki mają dobre kontrolowane składy, a jej rzeczy były wątpliwej jakości, kupione na nieznanych straganach (na rynkach). Ale to nic nie zmieniało.

Szczególnie zwracała uwagę, żeby wnuczka nie pełzała po podłodze. Tego absolutnie nie wolno było robić. Sam mam podobny wiek do niej, pamiętam te wszystkie normy i zasady tamtych czasów. Ale teraz rodzice wychowują dzieci zgodnie z obecnym czasem, a nie z babciowskimi przekonaniami.

Nawet kilka razy bezczelnie wynosiła wnuczkę spod drzwi i uciekała z nią. Córka prosiła, żeby nie kołysać dziecka w wieku niemowlęcym, ale z tą teściową nie da się dogadać. Ona wie lepiej. Ma życiowe doświadczenie w wychowaniu syna. My nigdy nie wtrącaliśmy się, nie wygłaszaliśmy złych słów, bo dziecko ma mamę i tatę. Samam przypominałam sobie, jak teściowa wtrącała się zawsze ze swoimi naukami, więc rozumiem, jakie to może być frustrujące.

Niedawno mąż obchodził swoje urodziny, i nie wydawało się wygodne nie zaprosić matki zięcia. Pomyśleliśmy i zaprosiliśmy ją na święto. Córka z mężem i wnuczką byli u nas od samego rana. Miały się szykować wszystkie goście. Trzeba było jeszcze coś kupić, więc dzieci pojechały do sklepu, a teściowa niespodziewanie przyjechała wcześniej.

Wnuczka biega po domu, cieszy się, bawi. Jak tylko teściowa się przebrała, chwyciła dziecko na ręce i nosiła je przez około godzinę! Wnuczka próbowała się od niej odsunąć, próbowała zejść, a ona ją trzymała i coś opowiadała. Zwróciłam jej uwagę, ale nie zrozumiała. Nie chciało mi się przepychać na święcie, mimo że miałam tego ochotę.

Wtedy córka z mężem wrócili, a dziecko nagle zaczęło płakać na rękach teściowej, wyrywając się i biegnąc do swojej mamy. Teściowa, jakby nigdy nic, powiedziała: “Oj, co się stało? Nie rozumiem, dlaczego płacze.” Po prostu nie wytrzymałam tej bezczelności i powiedziałam: “Wnuczka próbowała się wydostać przez pół godziny, a wy zignorowaliście moją prośbę, żeby ją puścić, jak zawsze.” Odpowiedziała mi: “Dziękuję za zaproszenie!” Potem wstała i odeszła. Zięć próbował się z nią dogadać, zatrzymać, ale mu się nie udało. Potem przyszli goście, więc nie chcieliśmy robić awantury.

Tydzień później córka dzwoni ze łzami i opowiada, że ta babcia znów karmiła dziecko słodyczami, dała jej cukierki, czekoladki i ciastka. Czyż to nie przesada? Powiedziano mi, żeby nie dawać wnuczce słodyczy – ja nie daję. Rodzice dziecka dali “instrukcję”, co robić zgodnie z ich życzeniami. Ale ta sama…

Zięć nie widzi nic złego, jego matka “kocha wnuczkę”. Córka mówi, że jest zmęczona tym wszystkim i chce się rozwieść. Żal mi córki, ale nie warto żyć z mężczyzną, który zawsze uważa, że jego matka ma zawsze rację. Ktoś miał podobne doświadczenia?”