Musiałam umyć okno, a mieszkałam na 4. piętrze.

Rozpoczęłam sprzątanie i mycie okien – to była rutynowa czynność.

Pod oknem znajdował się zwykły klomb. Niestety, upadłam.

Nie zdążyłam zrozumieć, co się dzieje, wszystko działo się błyskawicznie. Później po prostu wstałam i zaczęłam odcierać się. Zwróciłam uwagę i na szczęście nie czułam żadnych bólów.

Mój mąż pozostał w domu. Wstając, zadzwoniłam do drzwi. W tym samym momencie on naprawiał zamek drzwi. Był bardzo zdziwiony, widząc mnie, ale po chwili zrozumiał, co się stało.

Natychmiast zadzwonił na pogotowie. Specjaliści przybyli szybko.

Nie znaleźli nic poważnego, poza siniakami i stłuczeniami. Jednak mojego męża zabrano z podejrzeniem zawału. Nawet pojawił się u niego pasemko siwych włosów.

Tak, wypadłam z okna, a jemu przyszło nosić owoce do szpitala. A wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej…