Niedziwne, że zgodziłam się na ten ślub. Synowa nie pozwala mi normalnie spędzać czasu z wnuczką

Mam syna, który jest żonaty. On i jego żona mają piękną córkę, która ma prawie 2,5 roku. Synowa pracuje do godziny 15:00. Czasem się spóźnia, gdy wraca z pracy. Żłobek, do którego chodzi wnuczka, jest blisko mojego domu. Mieszkam sama, mam wystarczająco czasu, energii i zdrowia, aby samodzielnie opiekować się wnuczką. Dlatego wielokrotnie mówiłam zarówno synowi, jak i synowej, że nie trzeba oddawać wnuczki do żłobka, mogę się nią opiekować.

Po pierwsze, małym dzieciom nie jest łatwo w żłobku, grupy są często przepełnione, wychowawcy fizycznie nie są w stanie skoncentrować się na wszystkich. A niektórzy po prostu nie chcą. Wiele przypadków, gdy zaniedbania prowadzą do poważnych urazów dzieci i walk. Po drugie, dzieci tam ciągle chorują, potem występują liczne powikłania. Tak wcześnie oddaje się do żłobka te dzieci, którymi nie ma kto się w domu zająć, a rodzice muszą pracować. Ale mój syn i synowa zdecydowali, że dla wnuczki lepiej będzie w żłobku niż u babci.

Niedawno zadzwoniłam do syna i poprosiłam, żeby zabrał wnuczkę ze żłobka, żeby mogła u mnie być, bardzo ją kocham i tęsknię. Syn zgodził się. Odebrałam wnuczkę, wszystko było w porządku. Ale po paru godzinach zadzwoniła do mnie synowa i wręcz wrzeszczała, że nie miałam prawa zabierać dziecka i jeśli coś takiego się powtórzy, to już nigdy nie zobaczę wnuczki. Okazało się, że syn zapomniał jej zadzwonić i ostrzec, a kiedy wróciła do żłobka, to już ja odebrałam wnuczkę.

Później syn zadzwonił do mnie i wyraził swoje zdanie, że synowa nie pracuje cały dzień tylko po to, żeby ona zabrała dziecko, a mnie, widocznie, trzeba czekać, aż mnie wezwą lub poproszą. Przecież jestem babcią. Dlaczego nie mogę odebrać dziecka ze żłobka? Po tej sytuacji minęły około dwóch tygodni, a przez ten czas widziałam wnuczkę tylko raz, gdy syn z synową jechali do sklepu i przywieźli ją do mnie. Na zaledwie dwie godziny, zresztą.

A po pewnym czasie zadzwoniłam znowu do syna i powiedziałam, że chciałabym odebrać wnuczkę ze żłobka. Syn odpowiedział, że zasięg jest słaby, on mi oddzwoni. Ale nie oddzwonił. Poszłam do żłobka, a dziecka mi nie oddają! Synowa zadzwoniła i ostrzegła, że dziecko może odebrać tylko ona albo syn (ojciec), a jeśli ktoś inny, to ona powiadomi wychowawców. Powiedziała, że nawet mnie, babci, nie można oddać bez jej uprzedzenia, chociaż kilka razy już odebrałam dziecko, a wychowawczyni mnie zna. A przecież w życiu bym nie pomyślała o takim postępowaniu wobec swojej synowej.

Później syn zadzwonił do mnie i znowu zaczął powtarzać, że przez mnie mają awantury z żoną. Powiedział, żebym nie mieszała się w ich rodzinę i nie biegała “jak szalona” do żłobka po wnuczkę. Nie trzeba było zgadzać się na ich ślub. Co za brak szacunku dla starszych? Zachowują się, jakbym była obcą osobą dla dziecka. Kiedy matka synowej odbiera wnuczkę, to dzwoni do niej. Ale mnie wygodniej dzwonić do syna niż do synowej. Może ją to irytuje i postanowiła mnie w ten sposób nauczyć?