Po tym, co się stało, moja siostra uważa mnie za swojego największego wroga. W gruncie rzeczy nic złego jej nie zrobiłam, działałam przede wszystkim w interesie naszej mamy. Ale Anna uczyniła mnie winną tego, że ona nie dostanie spadku, na co liczyła

My z siostrą nigdy nie byłyśmy podobne – ani z zewnątrz, ani charakterem, dlatego mimo niewielkiej różnicy wieku (tylko 2 lata), nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami.

Zawsze uważałam moją Anię za leniwą i nieco skąpą. Nie mówię tego, żeby oczerniać moją siostrę, nie. Ale żeby wyjaśnić, dlaczego zrobiłam to, co zrobiłam.

Może będziesz w stanie nas ocenić. Bo po tym, co się stało, moja siostra uważa mnie za swojego największego wroga.

Tak naprawdę nie zrobiłam jej nic złego, działałam przede wszystkim w interesie naszej matki.

Z wioski wyjechałam wcześnie, zaraz po ukończeniu szkoły. Poszłam na uniwersytet, a potem życie potoczyło się w taki sposób, że teraz mieszkam 400 kilometrów od swojej rodzinnej miejscowości.

Z oczywistych powodów nie wracam do domu zbyt często, ale kupiłam mamie telefon komórkowy z funkcją komunikacji wideo i dzwonię do niej codziennie.

Naszej mamie jest 86 lat, od dawna mieszka sama, od kiedy tato odszedł. Chciałabym, żeby przyszła do mnie, bo mieszkam w dużym prywatnym domu, mam dzieci, wnuki, więc dla mamy byłoby tu dobrze, ale ona nawet nie chce słyszeć o opuszczeniu swojego domu rodzinnego.

Moja siostra Anna to inna sprawa. Wyszła za mąż w sąsiedniej wiosce i mieszka 10 kilometrów od mamy. Ona i jej mąż mają samochód, ale nie znajdują czasu, aby odwiedzić matkę.

Moja siostra i jej mąż nie mogą przyjechać do mamy na dwie godziny, są tak zajęci!

Dobrze, że w sąsiedztwie mieszka bratanek mamy, Adam. Jest sierotą, mieszka u swojej cioci.

Facet jest już po trzydziestce, ma pewne problemy zdrowotne, ma pewne fizyczne ułomności, ale nie są one bardzo widoczne. Ale Adam jest bardzo pracowity, miły i nigdy nie odmawia.

Adam pomaga naszej mamie we wszystkich pracach domowych.

Pomyślałam, że ja i moja siostra jesteśmy dobrze sytuowane i dom mamy nas nie uratuje, ale może bardzo pomóc Adamowi.

Zasugerowałam mamie, żeby zabrała Adama do siebie i napisałam akt darowizny domu na jego nazwisko.

Matka pomyślała o tym i zgodziła się, ponieważ bratanek naprawdę stał się dla niej synem.

Nie zadowolona była tylko Anna. Moja siostra uczyniła mnie winną tego, że ona nie dostanie spadku, a na to liczyła.

A ja na to – skoro na to liczyła, to dlaczego nie pomogła? Czy to takie trudne odwiedzić matkę przynajmniej raz w tygodniu?

Więc myślę, że zrobiłam wszystko dobrze. Właśnie zrobiłam sobie wroga na całe życie, w osobie własnej siostry.