Przypadkiem spotkałam moją dawną przyjaciółkę, której nie widziałam od wielu lat. Anna była kiedyś bardzo piękna, ale teraz ledwo ją rozpoznałam. Kiedy zaczęła opowiadać o swoim życiu, zrobiło mi się jej żal i postanowiłam jej pomóc. Ale mój mąż jest temu przeciwny

Moja dawna dobra przyjaciółka, z którą studiowałam razem na uniwersytecie, rok temu została mamą córeczki.

Nie widziałyśmy się przez długi czas, ale kilka miesięcy temu spotkałyśmy się, i byłam zdenerwowana, kiedy zaczęła opowiadać mi o swoim życiu.

Annę poznałyśmy na studiach. Była bardzo miłą, inteligentną i piękną dziewczyną, z którą każdy chciał się zaprzyjaźnić i którą wszyscy podziwiali.

Dobrze się komunikowałyśmy, a później zostałyśmy przyjaciółkami, nawet odwiedzałyśmy się w domach, spędzałyśmy razem dużo czasu i miałyśmy takie samo spojrzenie na życie.

Ale kiedy skończyliśmy studia, jakoś tak się złożyło, że szybko się ożeniłam, miałam inne zainteresowania, sprawy rodzinne, i oczywiście zaczęliśmy mniej się ze sobą komunikować.

A potem nie widzieliśmy się ani nie rozmawialiśmy przez długi czas, każdy ma swoje życie, a to nas podzieliło, i każde z nas poszło w swoją stronę.

A miesiąc temu Anna i ja spotkałyśmy się, całkiem niespodziewanie, i byłam zaskoczona: postarzała się tak bardzo, że nie mogłam jej rozpoznać, była smutna, w jej oczach nie było radości, jak kiedyś.

Nie musiałam nawet pytać, co u niej słychać, bo było jasne, że jej życie nie jest tak łatwe, jak myślałam.

Anna powiedziała mi, że po narodzinach córki cała jej rodzina, a nawet mąż, odwrócili się od niej, jakby wszyscy spiskowali przeciwko niej.

Teraz ona została sama i wszystko robi sama, z trudem radzi sobie ze wszystkim.

Oczywiście, po urodzeniu córki, jako młoda matka, ilość wolnego czasu znacznie się zmniejszyła.

Anna stara się poświęcić cały swój czas dziecku, bo wiadomo, że dziecko wymaga dużo uwagi, więc ma bardzo mało czasu na sprzątanie i gotowanie.

Często zdarza się, że nie ma co zjeść w domu, nie ma czasu na gotowanie, bo cały czas poświęca dziecku, nie ma nawet czasu dla siebie.

Mąż nigdy nie pomagał, bo uważa, że to obowiązek żony, że mężczyzna powinien pracować i tyle, a jemu należy się tylko odpoczynek w domu.

Coraz częściej, z uwagi na narzekanie, że w domu jest bałagan i nie ma co jeść, mężczyzna zostawał u matki i ojca na noc, twierdząc, że w domu nie ma co jeść, a małe dziecko nie daje mu spać.

Teściowa również przestała przychodzić do ich domu, aby pomóc, mówiąc, że jej syn poślubił złą żonę.

Tak, teściowa też przestała ją odwiedzać. Kiedyś lubiła wpadać na herbatę. Teraz zapomniała nawet drogi do mieszkania.

A najbardziej frustrujące dla jej przyjaciółki było to, że jej własna matka odwróciła się od niej, całkiem niespodziewanie. Powiedziała, że jest za młoda na bycie nianią przez cały czas, wychowała swoją córkę, a teraz chce żyć dla siebie.

Było mi bardzo żal Anny. Chciałam w jakiś sposób pomóc mojej starej przyjaciółce.

Przychodziłam więc do niej prawie codziennie po pracy i spacerowałam z dzieckiem, czasem robiłyśmy to razem.

Jak mówiła jej przyjaciółka, była nie tyle zmęczona pracą, co samotna i nie miała z kim porozmawiać o swoim trudnym życiu.

Od czasu do czasu Ania chce po prostu z kimś porozmawiać, powiedzieć szczerze wszystko, co leży jej na sercu, albo wypić razem kawę w ciszy.

Postanowiłam więc, że pomogę jej, jak tylko będę mogła, by ułatwić jej życie.

Starałam się często do niej przyjeżdżać, zapraszać do siebie, posiedzieć z jej dzieckiem, żeby mogła spokojnie pójść do fryzjera czy do przychodni.

Ale ostatnio mojemu mężowi się to nie podoba, ADAM nie rozumie, dlaczego miałabym robić coś dla obcej osoby i prosi, żebym spędziła ten czas z rodziną, zamiast iść do przyjaciółki.

Teraz nie wiem, jak powiedzieć o tym Annie, będzie jej trudno zrozumieć, dlaczego odwróciłam się również od niej.

Jak mogę postąpić właściwie?