Wszystko u nas z mężem było wspaniałe w życiu rodzinnym, dopóki do naszego miasta nie przyjechał jego przyjaciel z dzieciństwa. To właśnie wtedy dowiedziałam się, co to znaczy prawdziwa miłość

Długo zastanawiałam się i wahałam, zanim podzieliłam się tą historią. Ale na Boga, nie mam już siły, nie mogę nikomu z znajomych opowiedzieć! Jestem zamężna od 10 lat, wychowujemy z Adamem troje dzieci. Adam to najbardziej troskliwy mąż na świecie, marzenie wielu kobiet. Przez te wszystkie lata ani trochę się nie zmienił, nadal mnie szalenie kocha, troszczy się, jest uprzejmy i uważny. W przeciwieństwie do wielu innych mężczyzn, on nie pije, nie przeklina i nie chodzi w lewo! Poza tym jest wspaniałym ojcem. Krótko mówiąc, wygrałam szczęśliwy los i zawsze uważałam, że bardzo mi się poszczęściło.

Wszystko się zmieniło rok temu, kiedy do naszego miasta przyjechał najlepszy przyjaciel dzieciństwa Adama. Wcześniej nie spotykałam się osobiście z Michałem, ale mąż zawsze utrzymywał z nim kontakt. A teraz przeniósł się do naszego miasta do pracy i stał się częstym gościem w naszym domu.

Trudno mi opisać emocje, które przeżywałam podczas pierwszego spotkania. Serce mocno biło, zrobiło się gorąco i duszno, a on nadal uważnie patrzył. Pół roku ignorowaliśmy nasze uczucia, trzymaliśmy dystans, ale kilka miesięcy temu Michał wyznał mi wszystko.

Podstępnie czekał pod blokiem, zawołał mnie na bok i powiedział: “Alicjo, wiem, że to szaleństwo, wiem też, że ciągnie mnie do ciebie tak samo silnie, jak ciebie do mnie. Nie mogę już milczeć.” Wtedy właśnie zdobyłam odwagę, aby przyznać się przed sobą do wszystkiego. Nigdy wcześniej nie czułam takiego uczucia do męża.

Minęły już dwa miesiące, między mną a Michałem nie było nic poza granicami przyzwoitości. On cierpliwie czeka na moją decyzję, bardzo szlachetnie i spokojnie. A ja nie wiem, co robić. Z jednej strony idealny mąż i życie rodzinne, a z drugiej miłość… Co mam zrobić?